środa, 31 sierpnia 2016

Musi Trwać

Terry Pratchett… Świat Dysku…
Poniższy tekst skierowany jest do tych, którzy znają tego autora i ten świat.
Powstał na pewien konkurs, kilka miesięcy po śmierci Mistrza.
Mam nadzieję, że przywoła uśmiech na twarze ludzi tak jak ja zaczytujących się w książkach sir Terrego Pratchetta.
Zapraszam do lektury i pozdrawiam

Musi Trwać

 

Ci z was, którzy znają mnie wystarczająco dobrze wiedzą, że nie zważając na rady i przestrogi, przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji musiałem zobaczyć Miasto na własne oczy. Przybyłem tam w porze, kiedy można niezauważalnie przemykać w cieniach. To znaczy można w każdym innym mieście, ale nie w Ankh-Morpok: tam życie toczy się nieustannie. Jedni wychodzą na ulice, inni ryglują drzwi, żeby w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa nabrać sił przed kolejną walką, jaką jest każdy dzień w największym ludzkim skupisku Dysku. Są tu oczywiście także tacy, którzy nie kładą się nigdy.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Ratuj się kto może!


 Dlaczego tak rzadko pojawia się coś dłuższego i poważniejszego?
Otóż udało mi się napisać ostatnimi czasy kilka opowiadań, które biorą lub brały udział w kilku konkursach. Żaden tekst nie odniósł sukcesu, ale póki co nie zamieszczam ich tutaj. Większość, po zmianach, próbuje wpasować do jednej z książek, które chciałbym kiedyś zobaczyć w księgarniach i bibliotekach (Jedna z nich jest skończona, ale czy znajdzie wydawcę, czy też podzieli los pierwszej próby, dla której wydawcy nie znalazłem, czas pokaże).
Poza tym miałem przyjemność przeczytać kilka wstępnych wersji książek, które mam nadzieję niedługo ukażą się drukiem.
Wszystko to sprawia, że wiecznie brakuje czasu (czasem nawet na czytanie, nad czym szczególnie ubolewam), dlatego też tak rzadko coś się tutaj pojawia.
Kiedy umysł przez większość czasu błądzi po stworzonych przez siebie światach, nie ma możliwości by napisać nawet coś tak prostego i niezobowiązującego jak tekst, który właśnie prezentuje.
Pozdrawiam
malynosorozec

 Ratuj się kto może!

 

Przedstawiciele sześciu stref wpływów zebrali się w jednym miejscu. Wszystkie konflikty wynikające z walki o terytorium na tą jedną chwilę zostały odłożone na bok. Sytuacja była naprawdę poważna.
- O mały włos. Tylko tyle brakowało. – Najstarszy, rezydent największego terenu dwoma z ośmiu odnóży pokazał jak blisko była klęska. – Następnym razem… Następnym razem mózgi nam wyjdą uszami.
- Nie mamy uszu – odezwał się Najmłodszy.
- Wiemy, że nie mamy uszu, debilu! – Do rozmowy włączył się trzeci z obecnych. - Wracaj ty lepiej do tego swojego wilgotnego schronienia.