wtorek, 11 października 2016

Wróżbiarka, Wyrocznia, Prorokini - Mike Resnick



„Podstawowym obowiązkiem władzy jest chronienie siebie, a podstawowym instynktem silnych pożeranie słabych” [1]

„Wróżbiarka”, „Wyrocznia” („Wyrok Na Wyrocznię”), „Prorokini” – trylogia, której autorem jest Mike Resnick opowiada o osobie, do której w różnych etapach życia odnoszą się te przydomki.
Penelopa Bailey jest najbardziej poszukiwaną istota w galaktyce. Potrafi widzieć przyszłość – tak myślą łowcy nagród, którzy wyruszają w pogoń za ośmioletnią dziewczynką. Prawda jest jednak bardziej skomplikowana i w tą prawdę wierzy jedynie jeden człowiek, który uważa, że Penelopa stanowi największe zagrożenie, z jakim kiedykolwiek zetknęła się ludzkość.
To tom pierwszy – ośmiolatka, która w towarzystwie swojej obrończyni ucieka przez Wewnętrzną Granicę Galaktyki. Jej droga usłana jest trupami, w miarę upływu czasu jej możliwości stają się większe. „Wróżbiarka” jest najlepszą częścią cyklu, przypominającą skrzyżowanie dzikiego zachodu z science-fiction. Mamy Gigantów (jak określa ich autor), którzy poruszają się po niegościnnej Wewnętrznej Granicy, a wszyscy oni są… no, Gigantami właśnie. Bohaterami legend i opowieści, których połączy osoba Penelopy. Na pierwszy plan wysuwają się posiadający własną planetę emerytowany superszpieg Demokracji Lodziarz i Wieczny Chłopiec – znudzony, niestarzejący się dwustulatek, który marzy by ktoś okazał się lepszym od niego zabójcą (Ta postać niemalże skradła książkę – ja widzę go jak połączenie młodego Clinta Eastwooda z jeszcze młodszym Leonardo Di Caprio)
Książka jest niezwykle dynamiczna i autor pokazuje nam w niej jak należy operować dialogami. Większości treści to właśnie rozmowy między bohaterami, z nich dowiadujemy się wszystkiego i nie pozostaje wiele miejsca na opisy (te, które są nadają dynamiki i po prostu nie mogą znudzić). Jest szybko, emocjonalnie, zaskakująco.

Część druga to już dorosła Penelopa. Sama Wyrocznia pełni jedynie epizodyczna rolę, jednak stanowi przyczynę dla wszystkich poczynań bohaterów książki. „Wyrocznia” to historia próby (właściwie prób) zamachu na życie ukrywającej się na jednej z planet kosmitów Penelopy. Główne role odgrywa dwójka najlepszych zabójców w Galaktyce (którzy nie zyskaliby tego miana, gdyby kilkanaście lat wcześniej duża część ich poprzedników nie zginęła w pogoni za pewną ośmiolatką). Tutaj mamy już więcej opisów, a całość ma paranoidalny charakter. Bohaterowie nie mogą być niczego pewni (zwłaszcza, że jedynie domyślają się zakresu mocy, jakimi operuje ich cel), musza stale oglądać się za siebie i spodziewać się niespodziewanego. Cały czas wszystko przypomina dziki zachód, gdzie w każdej chwili ktoś może wyciągnąć broń i powalić wszystkich wokół.

Trzeci tom to Penelopa w pełni swoich sił. Znów mamy najlepszych zabójców w Galaktyce i próbę powstrzymania największego zagrożenia dla Demokracji. Prorokini znów pojawia się w końcowej fazie książki. W tej ostatniej części autor dodaje nam chłopca, który chce zostać legendarnym bohaterem, mającego setki milionów wyznawców przywódcę rosnącej w siłę religijnej sekty i jeszcze więcej awanturników, łowców nagród i zabójców. W tej części czuć, że wszystko zmierza do finału, że w jakikolwiek sposób Penelopa nie zamierza wykorzystać swoich mocy, i jakikolwiek nie byłby ich limit, dowiemy się tego na kartach „Prorokini”. Sam finał, tak jak zakończenia poprzednich części, jest zaskakujący i więcej niż satysfakcjonujący.

Ot i cała trylogia, w której najlepsza jest część pierwsza, a po jej przeczytaniu ciężko jest nie pochłonąć kolejnych tomów.
Każdy tom zaczyna się tym samym wstępem. Słowami: „Był to czas Gigantów”, i wymieniem sporej ich liczby, których większość przewinie się przez trylogię (a ostatni akapit prologu to „A jednak pojawił się ktoś, kto wyrósł ponad wszystkich…”). Autor nie odciąga uwagi od głównych wątków budowaniem wiarygodnego świata i jego zależności. Daje nam tylko tyle, byśmy mieli ogólny obraz. Skupia się na pełnej awanturników, łowców nagród, piratów, i zwykłych przestępców Wewnętrznej Granicy, na którą napiera wciąż rozrastająca się ludzka Demokracja (mamy także najróżniejszych kosmitów, a jakże). Większość akcji dzieje się na słabo zaludnionych, peryferyjnych planetach, bohaterowie są w stanie dostać się wszędzie w przeciągu kilkunastu dni, dysponują najróżniejszymi rodzajami broni i autor nie wnika w szczegóły techniczne, nie serwuje nam zbędnych opisów. Ot: to pistolet dźwiękowy, strzela i ktoś pada trupem, to laser, działa inaczej ale efekt jest ten sam.

Cała trylogia pełna jest zaskakujących zwrotów akcji. Penelopa Bailey jest idealnie skrojona, zmienia się w miarę rozwijania się jej nadprzyrodzonych zdolności. Jednak to ludzie, a raczej Giganci, którym przyjdzie stawić jej czoła stanowią o sile książek.
Tempo, tempo i jeszcze raz tempo z dodatkiem przepełnionych testosteronem postaci. Powiedziałbym, że to lektura dla chłopców i mężczyzn, którzy z chłopców coś w sobie mają (a wiadomo, że tak jest w większości przypadków), ale nie ma co generalizować.
Mnie osobiście niezwykle przypadła do gustu cała trylogia. Książki, mimo deficytu wolnego czasu dosłownie wchłonąłem (można powiedzieć, że czytają się same).

Wróżbiarka 10/10
Wyrok na Wyrocznię 8/10
Prorokini 9/10

„Pomiędzy wiarą w siebie i szaleństwem jest bardzo cienka granica”[2].

„Większość ludzi z takiego czy innego powodu zasługuje na to, by ich zabić”[3].

„Dawanie ciepłą i otwieranie się przed ludźmi na dłuższą metę tylko przynosi ból”[4]

 malynosorozec

[1] Mike Resnick, „Wróżbiarka”, przeł. Juliusz Wilczur-Garztecki, wyd. Prószyński i S-ka, 1996, s. 285
[2] tamże, s. 84
[3] tamże, s. 86
[4] tamże, s. 100

2 komentarze:

  1. Przypomniałeś mi o tej trylogii i znowu mam ochotę ją przeczytać. Pamiętam, że pochłonęłam ją podczas pobytu w szpitalu wiele lat temu i bardzo mi się podobała. Przemiana Penelopy, która z małej, zagubionej dziewczynki chowającej się za Myszą(?), przeradza się w wyrachowaną Prorokinię, no i ten nieszczęsny Lodziarz - postać tragiczna w każdym calu - to było coś dla mnie. Nie pamiętam za bardzo Wiecznego Chłopca (poza tym, że był), ale jak o nim napisałeś, to wydaje mi się, że bardzo podobała mi się ta postać.

    Pozdrawiam,
    Wiedźma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, Lodziarz to postać tragiczna w każdym calu. A Penelopa przeszła długą drogę. Ja czytałem dawno temu pierwszą część i nijak nie mogłem zdobyć pozostałych. Niedawno zebrałem się w sobie i poszukałem w internecie. W sumie dłużej trwała dostawa niż lektura ;P

      Usuń