piątek, 30 września 2016

Komornik - Michał Gołkowski

Bóg opuścił budynek, Apokalipsa zagościła na ziemi, ale była, delikatnie mówiąc, niezbyt udana. Więc Góra sprząta bałagan, w jaki zamieniła się planeta i powołuje do służby Komorników, którzy odwalają część roboty. I tak to właśnie wygląda w książce Michała Gołkowskiego. Świat po dosyć nietypowej apokalipsie, gdzie nie rodzą się dzieci, a ludzie żyją obawiając się zawitania w ich progi Wysłanników. Świat, gdzie wszystko powstałe po czasach biblijnych jest niekoszerne i może ściągnąć na użytkownika zainteresowanie Góry. Świat, który czeka, żeby go dobić.

A bohaterowie książki? Proste, w większości jednowymiarowe postaci (ale takie właśnie pasują do charakteru książki). Narratorem jest jeden z Komorników, Ezekiel Siódmy, Zek, a fabuła opiera się na polowaniu na pewnego zatwardziałego grzesznika, Jonasza. Oprócz tej dwójki poznajemy także kilku innych Komorników, garstkę Wysłanników Góry (w tym archanioła Michała i kilku świętych) i samych ludzi, którzy przeżyli apokalipsę – dobrych i złych, takich, o których śmierci z chęcią byśmy przeczytali i takich, za których przetrwanie trzymamy kciuki (tych jest zdecydowanie mniej).
Komornik jest barwny. Narrator się nie pier… nie przebiera w słowach i mówi prosto z mostu to, co leży mu na sercu. Jego opowieść pełna jest przekleństw, jego droga usłana jest krwią, potem i ekstermentami. Ta książka zdecydowanie przeznaczona jest dla czytelnika, który nie oczekuje poetyckich opisów czy skomplikowanych postaci. To pozycja dla tych, którzy chcą akcji, mięsa, jeszcze więcej akcji i jeszcze więcej mięsa.

Trochę nie podszedł mi świat. Przez większość książki zastanawiałem się czy to wszystko do siebie pasuje, czy taka postapokalipsa nie jest na wyrost, czy ziemia w takiej postaci ma jakikolwiek sens. Niepotrzebnie się zastanawiałem, trzeba była po prostu czytać… Spokoju nie dawało mi także postępowanie bohatera. Ze swoimi nadprzyrodzonymi zdolnościami zbyt często zachowywał się strasznie głupio, po którymś tam razie, gdy przez swoje decyzje znalazł się na skraju śmierci stało się to irytujące. Ale same zdolności Komornika… cud, miód i malina. W ogóle bardzo dobrze autorowi wyszła cała nadprzyrodzona otoczka występująca w książce. Zdolności Komorników, Wysłannicy, istoty Rewersu, zombie czy magia. Dobrze pomyślane, dobrze wprowadzone w życie.

„Komornik” to pierwsza książka pana Gołkowskiego, która miałem przyjemność przeczytać. Tak, właśnie przyjemność, gdyż przypadł mi do gustu styl autora (chociaż wiem, że na dłuższą metę może okazać się męczący – ale jako odskocznia od tonacji dotychczasowych lektur jest bardzo dobrze).
Prosto i niezobowiązująco ale jednocześnie pomysłowo, wciągająco, miejscami zaskakująco. No i ten wstęp… Za samą zawartość emocjonalną wstępu jestem w stanie wciągnąć wszystkie przyszłe części cyklu.

7/10

malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz