czwartek, 30 czerwca 2016

Extensa - Jacek Dukaj




„Nie trzeba namawiać. Wystarczy dawać przykład. Zło nie wciska się przemocą – wybieramy je, ponieważ jest atrakcyjniejsze.”[1]

„Extensa” zaczyna się w momencie, kiedy mający sześć lat główny bohater rozmawia ze swoim zmarłym niedawno dziadkiem. Wszystko dzieje się w Zielonym Kraju, jednej z ostatnich enklaw ludzkości, miejscu gdzie rodzina głównego bohatera zajmuje się hodowlą koni. On sam podąży jednak inną drogą, w której będziemy mu towarzyszyć. Przyszło mu żyć w świecie, w którym normalnym są Perwersje takie jak deszcz kryształów czy strefa horroru, w której znikąd pojawiają się Potwory. No i oczywiście w świecie tym można rozmawiać ze zmarłym dziadkiem.

Bardzo ciekawie pan Dukaj skonstruował świat i jeszcze lepiej dawkuje nam informacje. Czytelnik zagłębia się we wszystko stopniowo i nawet nie zdaje sobie sprawy kiedy książka pochłania go bez reszty. To ciekawe, gdyż „Extensa” nie serwuje wartkiej akcji, nie trzyma w napięciu, nie daje obgryzać z nerwów paznokci. Siła tej książki tkwi w opisach i doskonale przedstawionej wizji. Autor czaruje słowem i każe się zastanowić nad wieloma kwestiami, z których na pierwsze miejsce wysuwa się pytanie czy taka przyszłość jest możliwa.
Nie jest to łatwa lektura, dla wielu moich znajomych okaże się zapewne „nudna”, „męcząca” i „dziwna”. Mimo to będę ja polecał, będę zachęcał do zagłębienia się w ten tekst.

Mnie osobiście poruszyły myśli bohatera na temat wychowania córki, to, jak każda rozmowa, każdy jego gest wpływa na dziewczynkę, jak ojciec w każdej minucie otwiera i zamyka drogi, którymi mogłaby w przyszłości podążać.
Tutaj jego odczucia, kiedy uczy swoją córkę czytać:
„Zapamiętałem za to poczucie, które wówczas mnie ogarnęło: że zmieniam ją, a właściwie tworzę; że nic z niej nie wymaże tych godzi spędzonych teraz ze mną; że projektuję tu w dorosłą Zuzannę pewne wzorce skojarzeń, matryce rozumowań, ba! Sposoby postrzegania świata – które z miejsca wykluczają miliony prawdopodobnych dróg jej życia.”[2]

A później przy okazji dyskusji na zbyt poważne dla dziecka tematy:
„Nieważne, że nie zrozumiała, nie uwierzyła, wiedziałem, że nie zrozumie. W jakiejś formie zapamięta jednak moje słowa i idea zapuści w niej korzenie, pojawią się pytania i wątpliwości, które inaczej nie pojawiłyby się; znowu więc zamknąłem przed nią miliard możliwych dróg życia, otworzyłem miliard innych.” [3]

Zachwyciły mnie także naturalność bohatera i jego opowieści, podejście do wspomnień i sposób przedstawiania wydarzeń z przeszłości.
A sama extesna? Co to takiego? Pojawia się mniej więcej w połowie książki, więc nie będę psuł przyjemności z samodzielnego odkrycia, napiszę tylko, że sam główny bohater mówi, że niezwykle trudno jest mu oddać w słowach to, co sam w związku z extensą przeżywa.

Po zakończonej lekturze na myśl przyszły mi dwa nazwiska: Ursula K. Le Guin i Arthur C. Clarke. Giganci. Świat, wizja i w specyficzny sposób sprawne posługiwanie się słowem – w tych kwestiach właśnie z tą dwójką autorów skojarzyła mi się proza pana Dukaja. „Extensa” jest pierwszą książką tegoż autora, z którą miałem przyjemność się zaznajomić i zapewne na niej się nie skończy moja z nim przygoda.

Oczywiście uwagi są, inaczej dałbym maksymalną ocenę. Jakie? Ciężko mi sobie przypomnieć, po tygodniu od skończenia lektury wszystkie inne myśli wypiera ta, że chciałbym przeczytać tę pozycję jeszcze raz.

9/10
 malynosorozec
………
[1] Jacek Dukaj „Extensa”, Wydawnictwo Literackie, 2002, s. 50
[2] s. 57
[3] s.70

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz