piątek, 30 grudnia 2016

Wymiar Cudów - Robert Sheckley


„Nie powinno się pytać: dlaczego to, a nie tamto? Właściwe pytanie brzmi: jak to działa?”[1].

Historia przedstawiona przez Roberta Sheckleya jest niezwykle prosta: oto mamy bohatera, którego sam autor opisuje tak:

„Był jednocześnie niezgłębiony i łatwy do przewidzenia – dość zwyczajny cud”[2].

Bohater ów, niejaki Carmody, mieszka gdzieś w Stanach Zjednoczonych, wykonując pracę biurową. Pewnego dnia zgłasza się do niego ktoś, kto twierdzi, że Carmody wygrał Nagrodę (koniecznie z dużej litery) w loterii galaktycznej. Bohater, długo się nie namyślając, wyrusza do Centrum Galaktycznego po odbiór rzeczonej Nagrody, na miejscu jednak okazuje się, że powrót do domu nie będzie łatwą sprawą. Po pierwsze trzeba ustalić gdzie jest Ziemia, po drugie: kiedy jest to Ziemia, po trzecie: która Ziemia jest jego domem.

środa, 14 grudnia 2016

Robert A. Heinlein - Drzwi do Lata


„Istnieje boska moc, która kształtuje nasze losy, niezależnie od tego, jak sami je kształtujemy. Wolna wola i przeznaczenie, mówiąc krócej, i obie realne” [1]

Jak pod koniec lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia jeden z najlepszych pisarzy science fiction wyobrażał sobie rok 1970? A jak rok 2000? Z perspektywy drugiej dekady XXI wieku lektura „Drzwi do lata” jest ciekawym przeżyciem. Roboty wykonujące za ludzi wiele czynności, pokonanie praw grawitacji, wieloletnia hibernacja czy wreszcie podróże w czasie. To daje nam Robert A. Heinlein przy okazji opowieści o Danie Davisie. Nie jest to książka wybitna, nie jest nawet bardzo dobra. Sprawnie napisana, potrafiąca zaciekawić, nie nudząca – to można z całą pewnością o niej napisać. Mimo podróży w czasie w obie strony (autor stara się nas przekonać, że za podróż w przyszłość można uznać hibernację) nie ma nieścisłości, do których można byłoby się przyczepić.

wtorek, 6 grudnia 2016

Cud według Antoine'a de Saint Exupéry'ego

Wiem, że przytoczone przeze mnie zdania odnoszą się do Świąt Bożego Narodzenia, ale dzielę się nimi już dzisiaj pod wpływem zmiany barwy oczu dziecka (dzieci), którego doświadczyłem. Zostawiam Was więc ze słowami Antoine'a de Saint Exupéry'ego pochodzącymi z książki "Twierdza", które najlepiej oddają to, co najważniejsze - szczęście (a czy może istnieć większe szczęście niż to doświadczane przez dzieci?):

„Mówią też, że ta noc pachnie woskiem i zabawkami z lakierowanego drewna. I że twarze ludzkie mają tej nocy w sobie coś niezwykłego. Bo wszyscy czekają na cud. I widzisz, jak dorośli wstrzymują oddechy i wpatrują się w oczy dzieci, i serca zaczynają im bić jak młoty. Bo w dziecięcych oczach ma się pojawić coś nieuchwytnego a bezcennego. Coś, co cały rok rosło oczekiwaniem, opowieściami i obietnicami, a przede wszystkim zasłyszanymi od starszych melodiami, tajemniczymi napomknieniami i twoją niezmierzoną miłością. A potem zdejmiesz z drzewka jakiś niepozorny przedmiot z lakierowanego drewna i podasz go dziecku zgodnie z tradycją i ceremoniałem. To właśnie ten oczekiwany moment. Wszyscy wstrzymują oddechy. Dziecko mruży oczy, bo niedawno zbudzono je ze snu. Trzymasz je na kolanach i czujesz ten zapach dziecka, dopiero co zbudzonego ze snu, a ono obejmuje cię za szyję i rodzi się w tobie coś, co jest jak źródło dla twojego serca i czego pragnąłeś. (A wielkim nieszczęściem dzieci jest, kiedy ktoś im zrabuje to obecne w nich źródło, o którym same nie mogą nic wiedzieć, ale do którego przychodzą wszyscy o sercach postarzałych, żeby się w nim odmłodzić). Ale potem dziecko przestaje cię obejmować za szyję: patrzy na drzewko, a ty patrzysz na dziecko. Bo masz być świadkiem jakiejś czarodziejskiej niespodzianki, która rodzi się tylko raz do roku jak rzadki kwiat wśród śniegu.

I przepełnia cię szczęściem odcień dziecięcych, nagle pociemniałych oczu. Gdyż dziecko, dotknąwszy otrzymanego podarku, zamyka w sobie swój skarb, żeby rozświetlić się nim od wewnątrz, jak stulający się morski anemon. A gdybyś mu pozwolił uciec, uciekłoby. I nie ma żadnej nadziei, żeby przeniknąć w jego wnętrze. Nie mów do niego, ono i tak nie słyszy.

Ta nieznaczna zmiana barwy oczu dziecka, lżejsza od cienia chmury na łące, nie jest jednakże czymś pozbawionym wagi. Choćby była bowiem jedyną nagrodą całego roku pracy w pocie czoła albo nogi straconej na wojnie, nocnych rozmyślań, doznanych cierpień i afrontów, i tak byłbyś sowicie opłacony i porwany zachwytem. W tej wymianie zysk byłby po twojej stronie.

Nie ma bowiem rozumowania, którym można objąć miłość ziemi rodzinnej, ciszę świątyni albo taką nieporównaną chwilę.”


Antoine de Saint-Exupery, Twierdza, przeł. Aleksandra Olędzka-Frybesowa, wyd. MUZA SA, s.359-361

środa, 30 listopada 2016

Kres Cudów - Piotr Jedliński


Trzydzieści lat temu ukazało się pierwsze opowiadanie o Geralcie z Rivii. Teraz, w grudniowym wydaniu Nowej Fantastyki przeczytać można "Kres Cudów", tekst który wygrał konkurs na opowiadanie rozgrywające się w świecie Wiedźmina. Tekst, który doskonale oddaje klimat zawarty w książkach Andrzeja Sapkowskiego. W sześćdziesięciu tysiącach znaków, które autor miał do dyspozycji udało się zmieścić bardzo wiele. Na mnie największe wrażenie zrobiło idealne odwzorowanie Geralta i Jaskra; ich wzajemne relacje, sposób mówienia i zachowanie po prostu nie mogą się nie spodobać. Odpowiednia dawka jakże "Sapkowskiego"humoru także zrobiła swoje.

Autorem jest Piotr Jedliński, o którym zapewne jeszcze usłyszymy. Do tej pory mogliśmy przeczytać jego teksty w dwóch antologiach postapo Uniwersum METRO2033 ("Szepty Zgładzonych", "Echo Zgasłego Światła") i dwóch zbiorach wydanych przez wydawnictwo Craiis ("Małe Problemy Wielkich Bohaterów", "Dawno Temu W Kosmosie"). Dlaczego piszę, że jeszcze o nim usłyszymy, a raczej przeczytamy? Wystarczy zapoznać się z którymkolwiek z jego opowiadań. Jest w nich pomysł i wykonanie na bardzo wysokim poziomie. Jest rozmach, są emocje, a wszystko napisane jest w sposób nietypowy: niemalże poetycko z niezwykle rozbudowanymi zdaniami, w których co i rusz natykamy się na słowa, które rzadko spotyka się w potocznej mowie, a jednak idealnie pasują w tekstach, które proponuje nam autor.

"Kres Cudów" czyta się bardzo dobrze, niemalże "płynie" się przez cały tekst i na koniec ma się ochotę zakrzyknąć o więcej. Na mój zachwyt nad nim na pewno ma wpływ tęsknota za Wiedźminem, za opowiadaniami z "Ostatniego Życzenia" i "Miecza Przeznaczenia", ale nie ulega także wątpliwości, że jest to po prostu bardzo dobre opowiadanie i powinno zadowolić każdego fana Wiedźmina.

Pan Marcin Zwierzchowski napisał na łamach Nowej Fantastyki:

"Piotr Jedliński nas po prostu oszukał. Czytając jego "Kres Cudów" choć na moment, na ułamek sekundy mogliśmy dać się nabrać, że to nie żadna zabawa, ale kolejna przygoda Geralta".

I ja podpisuję się pod tymi słowami, zachęcając do zapoznania się z "Kresem Cudów".

P.S. W Wydaniu Specjalnym Nowej Fantastyki zmaleźć można kolejne opowiadanie Piotra Jedlińskiego, także ja szykuje dziesięć złotych (dostanę oczywiście jeden grosz reszty) i wybieram się do kiosku, w ciemno stawiając, że i ten tekst prezentuje poziom, do którego autor zdążył mnie przyzwyczaić.

malynosorozec

czwartek, 24 listopada 2016

Gwiazda - Arthur C. Clarke


Arthur C. Clarke był niewątpliwie mistrzem science fiction. Jego wizje przyszłości i obcych form życia do tej pory rozpalają wyobraźnię, jego przewidywania niejednokrotnie znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości. Czytelnicy znają go głównie z serii „Odyseja kosmiczna”, być może również z „Odysei czasu” lub „Spotkania z Ramą”. Czy jednak zetknęli się z jego krótkimi formami?

piątek, 11 listopada 2016

Harry Potter i Przeklęte Dziecko - J.K. Rowling, John Tiffany, Jack Thorne

„W każdej pięknej chwili szczęścia kryje się kropla trucizny: świadomość, że ból powróci”[1]. 

Harry Potter powróci! Dostaniemy wreszcie kolejną część jego przygód! – wyobrażam sobie, że z takimi właśnie entuzjastycznymi reakcjami spotkała się informacja o książce „Harry Potter i Przeklęte Dziecko”. Nie mniejszy entuzjazm panował, kiedy jej premiera zbliżała się wielkimi krokami, i kiedy czytelnicy w Polsce dostali ją w swoje ręce. Każdy sklep (nie tylko księgarnie) krzyczał do nas, ceną oraz promocjami na poprzednie części zachęcając, byśmy właśnie tutaj kupili tę pozycję. I ludzie przyszli i kupili. Ja sam to zrobiłem, powodowany tęsknotą za światem stworzonym przez J.K. Rowling i magią, którą przepełniona była lektura siedmiu tomów opowieści o niezwykłym czarodzieju. Z zapałem zabrałem się do czytania, świadomy tego, że ta książka książką tak naprawdę nie jest, że oto mam w rękach „oficjalny scenariusz oryginalnego przedstawienia z West Endu”[2], w dodatku jest to „edycja specjalna na potrzeby prób teatralnych”[3]. 

poniedziałek, 31 października 2016

Opcje - Robert Sheckley


„Komu potrzebny czytelnik, który jest cierpliwy?”[1]

Psuje się statek, więc Mishkin ląduje awaryjnie na planecie Harmonia, by pobrać z magazynu odpowiednią część. Niestety: komputer zawiadujący magazynem zdecydował, że ryzyko, iż jakiś niesprawny statek rozbije się właśnie tu jest duże, toteż postanowił umieścić powierzone mu podzespoły w różnych miejscach planety. Mishkina czeka więc podróż przez niegościnną dżunglę, a towarzyszy mu pewien robot. I tu mniej więcej kończy się logika.

wtorek, 11 października 2016

Wróżbiarka, Wyrocznia, Prorokini - Mike Resnick



„Podstawowym obowiązkiem władzy jest chronienie siebie, a podstawowym instynktem silnych pożeranie słabych” [1]

„Wróżbiarka”, „Wyrocznia” („Wyrok Na Wyrocznię”), „Prorokini” – trylogia, której autorem jest Mike Resnick opowiada o osobie, do której w różnych etapach życia odnoszą się te przydomki.
Penelopa Bailey jest najbardziej poszukiwaną istota w galaktyce. Potrafi widzieć przyszłość – tak myślą łowcy nagród, którzy wyruszają w pogoń za ośmioletnią dziewczynką. Prawda jest jednak bardziej skomplikowana i w tą prawdę wierzy jedynie jeden człowiek, który uważa, że Penelopa stanowi największe zagrożenie, z jakim kiedykolwiek zetknęła się ludzkość.

piątek, 30 września 2016

Komornik - Michał Gołkowski

Bóg opuścił budynek, Apokalipsa zagościła na ziemi, ale była, delikatnie mówiąc, niezbyt udana. Więc Góra sprząta bałagan, w jaki zamieniła się planeta i powołuje do służby Komorników, którzy odwalają część roboty. I tak to właśnie wygląda w książce Michała Gołkowskiego. Świat po dosyć nietypowej apokalipsie, gdzie nie rodzą się dzieci, a ludzie żyją obawiając się zawitania w ich progi Wysłanników. Świat, gdzie wszystko powstałe po czasach biblijnych jest niekoszerne i może ściągnąć na użytkownika zainteresowanie Góry. Świat, który czeka, żeby go dobić.

czwartek, 22 września 2016

Sarantyńska Mozaika - Guy Gavriel Kay





„Dusza musi się ugiąć, by przetrwać” *

"Sarantyńska Mozaika" składa się z dwóch części: "Pożeglować do Sarancjum" i "Władca Cesarzy". W książkach owych mamy świat, w którym Guy Gavriel Kay umieszcza również inne swoje utwory („Ostatnie Promienie Słońca”, „Pieśń dla Arbonne”, „Lwy Al-Rassanu”); jest to świat przypominający nasz własny, a konkretnie Cesarstwo Rzymskie, już po upadku zachodniej jego części w czasie rozkwitu wschodniej. Pierwszy tom rozpoczyna się od śmierci cesarza, który nie pozostawia następcy, i niezwykle krótkiej i zaskakującej rozgrywki o pusty tron.

środa, 31 sierpnia 2016

Musi Trwać

Terry Pratchett… Świat Dysku…
Poniższy tekst skierowany jest do tych, którzy znają tego autora i ten świat.
Powstał na pewien konkurs, kilka miesięcy po śmierci Mistrza.
Mam nadzieję, że przywoła uśmiech na twarze ludzi tak jak ja zaczytujących się w książkach sir Terrego Pratchetta.
Zapraszam do lektury i pozdrawiam

Musi Trwać

 

Ci z was, którzy znają mnie wystarczająco dobrze wiedzą, że nie zważając na rady i przestrogi, przed podjęciem jakiejkolwiek decyzji musiałem zobaczyć Miasto na własne oczy. Przybyłem tam w porze, kiedy można niezauważalnie przemykać w cieniach. To znaczy można w każdym innym mieście, ale nie w Ankh-Morpok: tam życie toczy się nieustannie. Jedni wychodzą na ulice, inni ryglują drzwi, żeby w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa nabrać sił przed kolejną walką, jaką jest każdy dzień w największym ludzkim skupisku Dysku. Są tu oczywiście także tacy, którzy nie kładą się nigdy.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Ratuj się kto może!


 Dlaczego tak rzadko pojawia się coś dłuższego i poważniejszego?
Otóż udało mi się napisać ostatnimi czasy kilka opowiadań, które biorą lub brały udział w kilku konkursach. Żaden tekst nie odniósł sukcesu, ale póki co nie zamieszczam ich tutaj. Większość, po zmianach, próbuje wpasować do jednej z książek, które chciałbym kiedyś zobaczyć w księgarniach i bibliotekach (Jedna z nich jest skończona, ale czy znajdzie wydawcę, czy też podzieli los pierwszej próby, dla której wydawcy nie znalazłem, czas pokaże).
Poza tym miałem przyjemność przeczytać kilka wstępnych wersji książek, które mam nadzieję niedługo ukażą się drukiem.
Wszystko to sprawia, że wiecznie brakuje czasu (czasem nawet na czytanie, nad czym szczególnie ubolewam), dlatego też tak rzadko coś się tutaj pojawia.
Kiedy umysł przez większość czasu błądzi po stworzonych przez siebie światach, nie ma możliwości by napisać nawet coś tak prostego i niezobowiązującego jak tekst, który właśnie prezentuje.
Pozdrawiam
malynosorozec

 Ratuj się kto może!

 

Przedstawiciele sześciu stref wpływów zebrali się w jednym miejscu. Wszystkie konflikty wynikające z walki o terytorium na tą jedną chwilę zostały odłożone na bok. Sytuacja była naprawdę poważna.
- O mały włos. Tylko tyle brakowało. – Najstarszy, rezydent największego terenu dwoma z ośmiu odnóży pokazał jak blisko była klęska. – Następnym razem… Następnym razem mózgi nam wyjdą uszami.
- Nie mamy uszu – odezwał się Najmłodszy.
- Wiemy, że nie mamy uszu, debilu! – Do rozmowy włączył się trzeci z obecnych. - Wracaj ty lepiej do tego swojego wilgotnego schronienia.

piątek, 22 lipca 2016

Zdobywca. Narodziny Imperium - Conn Iggulden






„Odwaga nie może gnuśnieć niewykorzystana. Trzeba ją stale wydobywać na światło dzienne, aby umacniała się za każdym razem. Jeśli myślisz, że możesz ją odłożyć do czasu, kiedy będzie ci potrzebna, jesteś w błędzie. Odwaga jest jak każdy inny rodzaj siły. Jeśli ją zaniedbasz, nie znajdziesz jej, kiedy będziesz jej najbardziej potrzebował”*.

Pierwszy tom opowieści o Dżyngis Chanie, największym władcy Mongołów. W „Narodzinach imperium” zostaje nam przybliżony okres od jego narodzin aż po wojnę z Tatarami skutkującą zjednoczeniem kilku najważniejszych mongolskich plemion pod przywództwem młodego Temudżyna. Poznajemy relacje nastolatka z rodzeństwem i przede wszystkim z ojcem – chanem plemienia Wilków Jesugejem. Właśnie ta postać wysuwa się na pierwszy plan w początkowej fazie powieści. Silna i brutalna, jak na chana koczowników przystało. To po nim syn odziedziczył wolę, o którą można by giąć stal. Po śmierci Jesugeja cała jego rodzina zostaje wyrzucona z plemienia, porzucona bez dobytku na pastwę zimy. W tym czasie, gdy Temudżyn żyje na granicy śmierci głodowej, gdy każdy dzień jest walką o przetrwanie, w jego umyśle rodzi się wizja zjednoczenia wszystkich Mongołów, którą w końcu – jak wiemy z historii – zrealizuje.

czwartek, 30 czerwca 2016

Extensa - Jacek Dukaj




„Nie trzeba namawiać. Wystarczy dawać przykład. Zło nie wciska się przemocą – wybieramy je, ponieważ jest atrakcyjniejsze.”[1]

„Extensa” zaczyna się w momencie, kiedy mający sześć lat główny bohater rozmawia ze swoim zmarłym niedawno dziadkiem. Wszystko dzieje się w Zielonym Kraju, jednej z ostatnich enklaw ludzkości, miejscu gdzie rodzina głównego bohatera zajmuje się hodowlą koni. On sam podąży jednak inną drogą, w której będziemy mu towarzyszyć. Przyszło mu żyć w świecie, w którym normalnym są Perwersje takie jak deszcz kryształów czy strefa horroru, w której znikąd pojawiają się Potwory. No i oczywiście w świecie tym można rozmawiać ze zmarłym dziadkiem.

piątek, 10 czerwca 2016

Xięgi Nefasa. Trygław Władca Losu - Małgorzata Saramonowicz




„Być może słuszniej jest mieć starych wrogów, o których wszystko już wiemy, niż nowych, obcych i nieodgadnionych, którzy z pewnością w miejsce poprzednich by się pojawili”*.

Polska podzielona między braci Zygmunta i Bolesława zwanego Krzywoustym. Na dworze tego drugiego – doradca i szpieg, człowiek przedstawiający się jako Nefas, który ucieka od poprzedniego życia. To właśnie on jest narratorem tej powieści, pokazującej walkę o ponowne połączenie państwa polskiego.

Nefas na początku każdego rozdziału serwuje nam krótki fragment „Dziejów”, które spisał, aby umocnić wizerunek swojego króla. Później te same wydarzenia opisuje tak, jak je widział, jak je kształtował. Na pierwszy plan w walce o panowanie między dwoma braćmi wysuwa się spłodzenie męskiego potomka. Ten, któremu jako pierwszemu to się uda, zyska łaskawość ludu, możnych i Kościoła. Kiedy żona Bolesława staje się brzemienna, królewski astrolog przewiduje, że powije córkę. Nefas wbrew radom swojego władcy chce zwrócić się o pomoc do Trygława, który kilka lat wcześniej ocalił jego i Bolesława od śmierci z rąk pogan. Trygław znany jest w tych stronach jako bóg o trzech obliczach, władca losu, splatający i rozplatający ludzkie przeznaczenia. Nefas zdaje sobie sprawę, że pomocy takiego boga nie można uzyskać bez zapłaty, mimo to nie waha się przed udaniem się do świątyni, której nie zdążyli zburzyć chrześcijanie.

czwartek, 12 maja 2016

Ojciec chrzestny - Mario Puzo



„Jeżeli będę mógł umrzeć, mówiąc: »Życie jest takie piękne«, to nic poza tym nie jest istotne”*.

To jest coś, co po prostu trzeba znać – bardzo nie lubię takiego stwierdzenia, także jeśli dotyczy rzeczy innych niźli książki. Nie lubię go do tego stopnia, że kiedy wybieram kolejne lektury, podświadomie omijam pozycje, które ludzie tak właśnie opisują. A „Ojca chrzestnego” z pewnością „trzeba znać”. No nic, tym razem uległem…

piątek, 29 kwietnia 2016

Spartanin - Valerio Massimo Manfredi



„Głęboko wszakże jestem przekonany, że tylko rozpaczliwy czyn może wyciągnąć człowieka z rozpaczliwej sytuacji”*.

Opowieść o wielkiej Sparcie, w której bycie wojownikiem stanowiło jedyną możliwość dla jej mieszkańców płci męskiej. Jeśli dziecko nie nadawało się do takiego życia, zgodnie z prawem porzucano je w lesie na pewną śmierć. Taki los spotyka Klejdemosa – niemowlaka z chromą stopą. Jest on jednak silny, zanim znajdą go wilki, jego płacz usłyszy żyjący nieopodal stary helota, który z sobie tylko znanych powodów przygarnie go i nada mu imię Talos. Chłopiec dorośnie wśród niewolnych mieszkańców Grecji, nie wiedząc, że w niedalekiej Sparcie żyje jego prawdziwa rodzina.

czwartek, 7 kwietnia 2016

Twarze depresji - Anna Morawska


Tekst pierwotnie ukazał się w serwisie BiblioNetka



Nie oceniaj. Zaakceptuj – takie motto towarzyszy książce Anny Morawskiej. Ale wiecie co? Będę oceniał, nikt mi tego nie zabroni. Będę oceniał i będę wydawał wyroki. Mam do tego święte prawo. Zaakceptuj? Dlaczego miałbym to zrobić? Zaakceptować „odchyły” drugiego człowieka tylko dlatego, że dopadł go wymysł zwany „depresją”? Dlaczego? Ja mam niby w życiu lekko? Jednak wstaję codziennie rano i żyję mimo problemów. Nie rozumiem tego całego „Nie oceniaj. Zaakceptuj”.

A teraz moje zdanie po przeczytaniu „Twarzy depresji”, po godzinach spędzonych w internecie na poszukiwaniu informacji o kwestii poruszonej przez autorkę, po rozmowach z najbliższymi i spojrzeniu wstecz na ludzi, których znam, po rozejrzeniu się dookoła: „Nie oceniam. Akceptuję”. Ponieważ teraz rozumiem, że depresja to nie wymysł; to choroba, straszna choroba, którą nie do końca jeszcze poznaliśmy – o tym także starają się przekonać nas Anna Morawska i jej rozmówcy. Zacytuję jednego z nich, chcącego zachować anonimowość Piotra:

„Depresja to perfidna choroba, ponieważ trafia dokładnie tam, gdzie ma trafić, żeby zabrać coś ważnego”[1].

wtorek, 22 marca 2016

Metro 2035 - Dmitry Glukhovsky



Artem znów wędruje po moskiewskim metrze (i po powierzchni). Po zniszczeniu czarnych, po roku spędzonym w Zakonie wrócił na stację WOGN, nie może jednak pogodzić się z egzystencją, jaką ludzie prowadzą w podziemiach miasta. Bohater, który ocalił 50 tysięcy mieszkańców Moskwy, uważany jest za dziwaka; codziennie z radiostacją wychodzi na powierzchnię, by próbować połączyć się z innymi ocalałymi. Bezskutecznie. Jednak gdy na WOGN przybywa znany z „Metra 2034” Homer, który dzieli się z Artemem informacją, że na jednej ze stacji linii czerwonej komuś udało się porozmawiać z miastem Polarnyje Zori, w młodym bohaterze ponownie odżywa nadzieja na wyrwanie się z podziemi. Niestety nikt nie podziela jego entuzjazmu. Artem i Homer wyruszając więc w podróż po metrze. Odwiedzą niezależne stacje, Polis, hanzę, faszystów, komunistów. Podróż będzie długa, a jej zakończenie zaskakujące.

piątek, 11 marca 2016

Trollhunters. Łowcy Trolli - Guillermo del Toro, Daniel Kraus



 Recenzja pierwotnie zamieszczona została w serwisie BiblioNetka

 

„Zanim wszystko się skończy, zapragniesz, by urodzić się z innym nazwiskiem. By urodzić się jako inna osoba. Bo wojownicy idą na wojnę. A wojna to nie zabawa. Wojna jest krwawa. Istoty, które były żywe, kończą martwe, i czasami ty musisz spalić to, co zostało”*.

Biorąc tę książkę do ręki miałem nadzieję dostać to, co opisuje powyższy cytat, w nieco ugrzecznionej wersji, w końcu pozycja skierowana jest do młodzieży. A to, co dostałem jest rzeczywiście krwawe i pełne emocji, ale do tego autorzy serwują w międzyczasie typowe opisy z życia amerykańskiego nastolatka.

Głównym bohaterem jest Jim – amerykański piętnastolatek, mieszkający w San Bernardino, w Kalifornii. To typowy przedstawiciel mniej lubianych dzieci w USA. Niski, niewykazujący szczególnych umiejętności w nauce ani w sporcie. Sam siebie określa jako ofiarę losu, nękaną przez popularnych w szkole sportowców. Ma przyjaciela, Tuba – jeszcze większą ofiarę losu; obaj często lądują zamknięci w szkolnych szafkach.

piątek, 4 marca 2016

Echa i Geniusze




Darmowe książki. Bierzcie póki gorące!

Po pierwsze:

Wydawnictwo Insignis po raz kolejny wypuściło zbiór fanowskich opowiadań z Uniwersum METRO2033. E-book jest do pobrania całkowicie za darmo. Na przykład tu:

 Publio


lub tu:

 

Virtualo


A jeśli ktoś chce mieć wersję papierową wystarczy kupić książkę „Prawo do użycia siły” Denisa Szabałowa, a ów zbiór dostanie się gratis (czyli za darmo). Fajna sprawa, prawda?
Tak jak i w poprzednim roku, ja także starałem się dostać do owego zbioru, ale niestety tym razem się nie udało. Mimo to zachęcam do przeczytania owej pozycji wszystkich fanów postapokalipsy.
Dziwna to sprawa, ale polecam Wam coś, czego sam nie czytałem… No może nie do końca. Zaznajomiłem się ze zwycięskim tekstem autorstwa Piotra Jedlińskiego. „Parias” jest to opowiadanie, dla którego naprawdę warto sięgnąć po ową książkę. Autor ma już na koncie kilka publikacji w antologiach (Szepty Zgładzonych, Małe problemy wielkich bohaterów, Dawno temu w kosmosie). Ja sam miałem okazję zaznajomić się z kilkoma jego pracami i powiadam Wam: warto czytać tego autora.
Acha… swoje opowiadanie dorzucił także pan Paweł Majka autor takich książek jak „Dzielnica Obiecana” i „Pokój Światów”. Elegancko, prawda?

Druga sprawa:

I także na wstępie przyznaje się do nieznajomości przedstawionego dzieła (ale tak samo jak w pierwszym przypadku zamierzam to zmienić gdy tylko znajdę czas).
„Geniusze fantastyki” to całkowicie darmowy e-book wydany przez Genius Creations z okazji swoich drugich urodzin. Do pobrania tutaj:

 

 geniuscreations.pl/geniusze-fantastyki-antologia/


Jak pisze wydawca znajdują się tam teksty autorów współpracujących i zaprzyjaźnionych z GC (między innymi pan Piotr Cholewa czy pani Anna Kańtoch). Jest to ponad tysiąc stron fantastyki. Czy na najwyższym poziomie? Nie wiem, ale wkrótce się przekonam. Wiem natomiast, że autorzy owych tekstów mogą w najbliższym czasie sporo namieszać na polskim rynku fantastyki (albo już to robią/zrobili).
A teraz powtarzając za wydawcą:

„Geniusze fantastyki” zabiorą cię na wyprawę do fantastycznych światów, gdzie rządzi magia, nauka lub wiara; gdzie niemożliwe walczy o prymat z możliwym, a wyobraźnia jest najpotężniejszą siłą we wszechświecie.
Nie ma znaczenia, czy po zamknięciu oczu podróżujesz po fantastycznych krainach, przedzierasz się przez postapokaliptyczne pustkowia, badasz nawiedzone miejsca czy mkniesz przez kosmiczną otchłań – z pewnością znajdziesz tu coś dla siebie!

W tym przypadku dostępny jest jedynie darmowy e-book. Do poczytania na przykład komputerze czy czytniku (niektóre opowiadania mają raptem kilka stron więc są w sam raz do porannej czy popołudniowej kawy, albo podróży komunikacją miejską).
Aha… Tutaj także swoje opowiadanie ma pan Paweł Majka, czyli można powiedzieć, że jego osoba łączy oba darmowe zbiory.

Trzy:
Dlaczego piszę o czymś, czego osobiście nie poznałem?
Ponieważ uważam, że warto o tym pisać, warto żeby te zbiory dotarły do jak największej liczby czytelników. Te dwie pozycje to inicjatywy, które warto wspierać, warto im przyklasnąć. I ja to robię. Gratuluję przede wszystkim autorom, ale także osobom odpowiedzialnym za powstanie „Geniuszów Fantastyki” i „Ech zgasłego świata”. Wszyscy zaangażowani poświęcili swój czas, a później powiedzieli: Bierzcie i czytajcie, to dla Was. Za darmo.
Można? Można.

A poza tym jestem przekonany, że większość opowiadań w obydwu zbiorach jest dobra lub więcej niż dobra (chociaż wiem także, że kilka tekstów nie spodoba mi się lub wręcz mnie odrzuci – ot, urok antologii). Jestem także przekonany, że będziemy mieli przyjemność przeczytać jeszcze niejedną pozycję autorów znajdujących się w „Echu…” i „Geniuszach…”

Pozdrawiam
malynosorozec

poniedziałek, 29 lutego 2016

Czas Zmierzchu - Dmitry Glukhovsky



„Wiara jest podporą, której chwyta się ten, kto wątpi w swoje jutro”[1].

Dmitry Glukhovsky – człowiek, który dał nam metro z roku dwa tysiące trzydziestego trzeciego – chyba mogę tak napisać, w końcu Uniwersum Metro 2033 to jego najbardziej rozpoznawalne dzieło. Mnie zachwycił także wydanym niedawno „Futu.re”, a teraz – w nieco mniejszym stopniu, ale jednak – porwała mnie jego wcześniejsza książka, „Czas zmierzchu”. I chociaż odrzucają mnie porównania do Gogola, Browna czy Kinga zamieszczone na okładce, to jednak po skończonej lekturze nie mogę ich negować, przynajmniej w przypadku dwóch ostatnich panów, których twórczość poznałem.

Fabuła rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Współcześnie w Moskwie, gdzie pewien tłumacz w desperacji zgadza się przyjąć zlecenie na przekład tekstu z języka hiszpańskiego, którym bynajmniej nie włada z wielką biegłością. Z pomocą słowników rozpoczyna tłumaczenie pożółkłych ze starości stronic, zatytułowanych „Capitulo II”. Akcja dziennika toczy się w szesnastym wieku i to jest właśnie druga płaszczyzna. Hiszpański konkwistador na rozkaz swojego przełożonego, ku chwale Kościoła i Korony wyrusza wraz z kilkudziesięcioma zbrojnymi w głąb półwyspu Jukatan z misją niezwykłej wagi. Cóż to za misja i jakie niebezpieczeństwa czekają uczestników? Razem z bohaterem wraz z postępem jego tłumaczenia odkrywamy wszystko kawałek po kawałku.

poniedziałek, 8 lutego 2016

Pisarz i karawany - Jan Paweł Krasnodębski



„Trzeba tak zadbać o siebie, aby zawsze czuć się potrzebnym. Być wart samego siebie”[1].

Jedenastoletni Bogusław herbu Lubicz nie ma łatwego życia. Jego rodziców prześladuje widmo dziadka Tomasza, który na pewno jest teraz w piekle, a w którego ślady niewątpliwie idzie ich syn. W ogóle rodzice Bogusia są dziwni; ojciec prowadzi zakład zegarmistrzowski i na pewno ma kochankę, matka gra na pianinie i układa pasjanse, a te uparcie nie chcą jej wyjść. Chłopak czuje się zagubiony, nie ma gdzie szukać pomocy, jego dojrzewanie jest trudne.

czwartek, 21 stycznia 2016

Kwiaty dla Algernona - Daniel Keyes

Tekst pierwotnie ukazał się w serwisie BiblioNetka


„Kto powiedział, że moje światło jest lepsze od twego mroku?” [1]

To zdecydowanie jedna z Tych książek, pozycji, które angażują emocje, o których myśli się jeszcze długo po przeczytaniu, do których na pewno się powróci. Opowiada o Charliem Gordonie, umysłowo opóźnionym mężczyźnie, który poddany zostaje eksperymentowi mającemu podnieść jego inteligencję. Zadaniem Charliego jest prowadzenie dziennika – zaczyna kilka dni przed operacją, a my śledzimy zmiany, jakie w nim zachodzą. Przez pierwsze strony trudno przebrnąć – dostajemy wszystko w takiej formie, jakby pisał ktoś bardzo się starający, ale niedysponujący odpowiednimi umiejętnościami. To właśnie wyróżnia Charliego spośród innych podobnych mu ludzi, dzięki temu został wybrany do eksperymentu: stara się najbardziej jak może być mądrzejszym, z własnej woli zapisuje się do szkoły specjalnej, za wszelką cenę chce się nauczyć czytać i pisać. Jego determinacja sprawia, że jest idealnym kandydatem.

sobota, 9 stycznia 2016

Na Glinianych Nogach - Terry Pratchett

„Ludzie muszą oddychać, ryby muszą pływać, a golemy muszą mieć właściciela”[1].

Terry Pratchett zaprasza nas do kolejnej wizyty w największym mieście Świata Dysku. W Ankh-Morpork straż rośnie w siłę, ale jak mawia lord Vetinari: im więcej policjantów, tym więcej przestępstw. I tym razem on sam pada ofiarą jednego z nich. Ktoś truje patrycjusza, a wyjaśnienie kwestii: kto, jak i dlaczego jest zadaniem komendanta Vimesa. Marchewa w tym czasie musi rozwikłać zagadkę śmierci dwóch nikomu niewadzących staruszków. Do tego golemy pracujące w mieście zaczynają się dziwnie zachowywać, Nobby Nobbs dowiaduje się, że został wyniesiony do jaśniepaństwa, sierżant Colon szykuje się do przejścia na emeryturę, Angua planuje opuścić Ankh-Morpork, a jeden z zatrudnionych w straży krasnoludów okazuje się kobietą… i wcale nie zamierza się z tym kryć.