wtorek, 29 września 2015

Dary - Ursula K. Le Guin



„Prostak nie odpowiada; może słyszeć twoje słowa, lecz nie zwraca na nie uwagi; daje mu to przewagę na początku, choć nie zawsze starcza jej do końca”[1].

Na niegościnne wyżyny przybywa podejrzany gość. Surowi mieszkańcy domu Casprów przyjmują go zgodnie z obyczajem, a on szczególnie ceni sobie towarzystwo dwójki nastolatków, Gry i Orreca. Przybysz sceptycznie podchodzi do opowieści młodzieńców o darach, jakimi dysponują czystej krwi mieszkańcy wyżyn. Zwłaszcza że żaden nie jest skory do zaprezentowania ich działania. Gry ma dar przywoływania zwierząt, którego nie chce używać podczas polowań, Orrec – dar odczyniania, i to z jego powodu zgodził się na zapieczętowanie swoich oczu. Dar jest bowiem dziki i zagraża każdemu, kto znajdzie się w zasięgu wzroku chłopaka. Mieszkańcy nizin uważają ludzi z gór za czarnoksiężników i boją się ich; od wielu lat nie utrzymują z nimi żadnego kontaktu.

poniedziałek, 21 września 2015

Wolsung. Antologia tom 1

Recenzja pierwotnie ukazała się w serwisie BiblioNetka



Wolsung – przed przystąpieniem do lektury pierwszego tomu antologii ta nazwa niewiele mi mówiła. Nie jestem zaznajomiony z grami i nie zamierzam zagłębiać się od ich strony w świat Wolsunga. Mnie interesuje tylko słowo pisane.

Na okładce znajdują się słowa: „Każdy miłośnik fantastyki i steampunku odnajdzie się w barwnym i przebogatym świecie Wolsunga” – ja lubię tę pierwszą, do drugiego coraz bardziej się przekonuję, między innymi właśnie za sprawą opowiadań zamieszczonych w antologii „Wolsung”.

Zaczyna się od opowiadania Krzysztofa Piskorskiego „Archibald Compton i zaginione miasto Enli-La”, pełnego humoru i akcji, które jest znakomitym otwarciem. Poznajemy tytułowego Archibalda, kiedy na bicyklu jedzie po dachu pociągu wypełnionego przez zombie. Później dowiadujemy się, jak do tego doszło i co z tego wyniknie. Napisane bardzo dobrze i tak też się czyta od początku do końca. 9/10

środa, 9 września 2015

Rezydent Wieży. Księga 1. - Andrzej Tuchorski




 „Spośród wszystkich straszliwych dźwięków, jakie można usłyszeć, ciche ’klik’ w pradawnej świątyni należy do najbardziej przerażających” [1]

Klavres z wieży Irrum, jest tym do kogo przychodzą bohaterowie. Potrzeba magicznej mapy, broni, czy może pomocy w odczarowaniu czegoś lub kogoś? Klavres jest odpowiednim człowiekiem. Jego wieża często gości tych, o których później śpiewane są ballady, i których przygody opisują niezliczone książki.
Pomysł autora zacny, a wykonanie jest poprawne. Niestety tylko poprawne… Coś dla miłośników fantasy i gier rpg, w których „przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę”. Jeśli czytelnik jest jednym z nich istnieje szansa, że nie zmarnuje czasu.