poniedziałek, 16 listopada 2015

Jo.E.Rach. - Lilith. Tom 1. Dziedzictwo




Recenzja ukazała się pierwotnie w serwisie: BiblioNetka


Sha ma dość nietypowe życie. Ze względu na pracę ojca co dwa lata zmienia miejsce zamieszkania. Poza tą jedną niedogodnością, decyduje niemalże o wszystkim – od wyboru śniadania po wybór służby. Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, żeby ojciec odmówił czegoś jedynaczce. Sha nie wie, ile mają pieniędzy i czym zajmuje się jej jedyny żyjący rodzic. Teraz dziewczyna ma szesnaście lat i z mroźnej Islandii przeprowadza się do słonecznego Cannes. Przed pierwszym dniem w nowej szkole ma sny, w których pojawia się imię: Lilith. Sha wie, że musi o tym porozmawiać z ojcem – wielokrotnie prosił, by go poinformowała, jeśli kiedykolwiek wyśni tajemnicze imię. Ale Sha postanawia poczekać. Do soboty – wtedy wszystko powie. Z tym, że przez te kilka dni wiele się wydarzy…

Historia pisana jest z punktu widzenia trzech osób – szesnastoletniej Sha oraz starszych o rok Daniela i Chrisa. Obydwaj uczęszczają do tej samej szkoły, obydwaj zakochają się w niej bez pamięci, życie obydwu wywróci się do góry nogami przez tę piękną, bezpośrednią i tajemniczą dziewczynę.

O ile rozdziały, w których główną bohaterką Sha czyta się płynnie i z niemałą przyjemnością, o tyle już przy pierwszym rozdziale z Danielem jako narratorem następuje niewielki szok. Autorka starała się nadać narracji każdej postaci indywidualny, charakterystyczny ton, niestety nie wyszło to zbyt dobrze. Poznajemy te same wydarzenia z trzech perspektyw – szybko staje się to męczące. Momenty, w których jeszcze raz czytamy te same dialogi, tylko z innymi przemyśleniami – niewiele wnoszą. Dobrze natomiast wypada uzupełnianie się różnych punktów widzenia, szczególnie wtedy, gdy Chris i Daniel zostają sami. Fragmenty, które także można ocenić jako zdecydowanie dobre to sny Sha.

Nastawiałem się na powieść o bardziej nadprzyrodzonym charakterze, a otrzymałem romans dla nastolatek. Większa część to opisy relacji między trójką bohaterów – zakochanie i próby zdobycia miłości drugiej osoby. Trójkąt, w którym dwójka największych „ciach na tej planecie” (słowa bohaterki książki) walczy o miłość „nieziemskiej” dziewczyny, otwarcie mówiącej, że nie jest gotowa na związek i szuka jedynie przyjaźni. I te wynurzenia zakochanych młodzieńców… To chwalenie i rozpływanie się nad nowo poznaną dziewczyną, to, jak rozumieją, że ich świat się zmienił i nigdy nie będzie taki sam. I cały czas brakuje nadprzyrodzoności, na którą tak czekałem. Są jedynie lekkie jej przebłyski, sny i przeczucie Sha. Na początku, w pierwszym opisie snu, odrzuciła mnie liczba wykrzykników i ton, jaki za ich pomocą autorka chciała nadać wypowiedzi. Trzeba dobrnąć aż do końca książki, do ostatniego rozdziału, żeby coś się wydarzyło. Wcześniej dostajemy romans dla nastolatek – ich dwóch, a ona jedna. Któregokolwiek by wybrała, wszyscy pozostają przyjaciółmi.

Za to kiedy już docieramy do decydujących stron, wiele się zmienia. Nie powiem, żeby wizja autorki dotycząca tytułowej Lilith trafiła w mój gust i moje wyobrażenia, jednak muszę przyznać, że jest w niej rozmach i sens. To nie do końca moja bajka, ale z chęcią poznałbym rozwinięcie.

Nie mogę z czystym sumieniem napisać, że cała powieść jest kiepska. Są w niej momenty i wątki, które przyciągały moją uwagę i nie odrzucały, ale było też kilka niejasności i głupich błędów fabularnych. Na przykład człowiek uznawany za najlepszego mechanika w mieście pracuje w warsztacie jedynie dwa dni w tygodniu i musi dorabiać na zmywaku – wydaje się to nielogiczne. Kolejnym takim przypadkiem jest Chris. Najpierw mówi, jaki to jest wrażliwy, jak niesprawiedliwą ma opinię wśród rówieśników, a kilka stron dalej zastanawia się, jak najlepiej „zapolować” na Sha. I kilka dziwnych zdań typu: „Uzyskała jedynie, to informację, że tam Wielki stwarza nowe kobiety i tam odchodzą Starsze, gdy przychodzi pora ich Neo, reinkarnacji”*.

Powieść kończy się tak, aby czytelnik chciał sięgnąć po następną część. Akcja wreszcie nabiera tempa, coś zaczyna się dziać i… dochodzimy do finału, który mnie lekko zdenerwował.

Obiektywnie rzecz biorąc, autorka pisać potrafi. Fakt, że udało jej się chwilami mnie zainteresować i skłonić do nieprzerywania lektury jest niepodważalny.


---
* Jo.E.Rach, „Lilith. Tom 1. Dziedzictwo”, wyd. Novae Res, 2015, s. 292.



Autor: Jo.E.Rach
Tytuł: Lilith. Tom 1. Dziedzictwo
Wydawnictwo: Novae Res, 2015
Liczba stron: 320

Ocena recenzenta: 5/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz