piątek, 12 grudnia 2014

Dzielnica Obiecana - Paweł Majka



"Te wszystkie schrony, armie... To tylko hodowle trupów, poruczniku. I u nas, i u was hodujemy umarłych. Tego nie da się przecież nazwać życiem. Siedzimy pod ziemią, bo boimy się świata na zewnątrz. I słusznie się boimy, bo on chce nas zabić"[1].

Największy problem z "Dzielnicą obiecaną" to fakt, że ta powieść jest solidna i poprawna, ale nic więcej. Nie bardzo dobra czy rewelacyjna. Nie tragiczna, zła czy taka sobie. Nie ma w niej tego czegoś, co każe do niej wracać myślami. Jest po prostu dobra i to sprawia, że po przeczytaniu ginie w odmętach zapomnienia.

To pierwsza polska powieść w "Uniwersum Metro 2033" - świecie po atomowej zagładzie, w którym nieliczni ocaleni kryją się pod ziemią przed tym, co opanowało radioaktywną powierzchnię. Paweł Majka zabiera nas do Krakowa, gdzie na kilku frontach ludzie toczą walkę o przetrwanie.

W początkowym rozdziale mamy obraz centrum miasta, z Wawelem, Rynkiem Głównym, podziemiami dworca. Jednak autor szybko przenosi akcję do Nowej Huty, z jej rozbudowanym systemem schronów. To właśnie tu, między na wpół mitycznym Kombinatem i ciągle stojącym krakowskim Szkieletorem rozgrywa się akcja powieści.

Głównymi bohaterami jest dwójka młodych artystów, którzy w trudnych warunkach postapokaliptycznego świata nieśli płomień kultury do ciemnych, śmierdzących ludzkich schronień. Niestety ich trupa, na podstawie oskarżeń o zdradę, zostaje zatrzymana przez władze, tylko im - Marcinowi i Ewie - udaje uciec. Muszą teraz przemierzać niegościnne ulice Nowej Huty w poszukiwaniu nowego miejsca do życia, a ich tropem podąża oddział mający za wszelką cenę sprowadzić uciekinierów z powrotem. Żywych lub martwych. Bohaterowie znajdują sprzymierzeńca w znającym doskonale świat zewnętrzny duchu, na którego także został wydany wyrok śmierci. Wspólnie muszą dokonać wyboru celu, do którego skierują swoje kroki. Mityczny Kombinat czy może Kraków, skąd nikt jeszcze nie powrócił?

Autor przedstawia wiele grup, które przeżyły koniec świata i na swój sposób radzą sobie w nowym świecie. Coś, co doskonale sprawdzało się w przypadku książek "Metro 2033" i "Metro 2034", tutaj wydaje się sztuczne, nienaturalne, nie na miejscu. Kanibale, faszyści, komuniści, wyznawcy starych bogów. Szarzy, którzy mogą być kolejnym krokiem w ewolucji człowieka.

Każde z trzech głównych siedlisk ludzkich rządzi się innymi prawami, każde ma inny sposób na życie w zniszczonym świecie. Najwięcej dowiadujemy się o Federacji Schronów, najmniej o Kombinacie. Jeżeli chodzi o zagrożenia na powierzchni, także dostajemy wersję "na bogato". Zwierzęta, rośliny, ludzie - do wyboru, do koloru.

Akcja jest dosyć wartka, nie ma wielu przestojów, autor umiejętnie wprowadza napięcie, wydarzenia pokazuje naprzemiennie z perspektywy uciekinierów i ścigających, dobrze kończąc poszczególne rozdziały, tak abyśmy chcieli koniecznie dalej zagłębiać się w fabułę. Jednak decydujące (w tym i końcowe) momenty trwają zbyt krótko, nie ma czasu się nimi delektować. Tak samo zbyt skąpo opisany jest wątek postaci przedstawionej na okładce książki i jej drogi w stronę Nowej Huty.

A skoro już jesteśmy przy postaciach... Na pewno taki był zamysł i autorowi dobrze udało się przedstawić Marcina, głównego bohatera. Z tym, że jest to postać tak bardzo miałka, iż czytanie o niej nie sprawia żadnej przyjemności. Taki był pomysł, rozumiem. Młody, naiwny chłopak, niemający pojęcia o prawdziwym życiu. Szlachetny idealista pierwszy raz wychodzący na powierzchnię... Czasami jego przemyślania sprawiają, że aż się zgrzyta zębami. Ewa ginie w cieniu nijakości Marcina. Duch jest postacią mocną, ale za mało wykorzystaną. Jedyna pociechą są żołnierze Federacji. Szrama, Indor, Siermięga, Hadwig. Ale przedstawiciele komunistów to już lekka przesada w tworzeniu charakterystycznych postaci.

I jeszcze jeden zarzut, na równi z tym przedstawionym na wstępie. Odnoszę wrażenie, że powieść nie jest dziełem twórczej inwencji, lecz raczej pozycją pisaną na zamówienie. Tak jakby autor przeanalizował, czym musi charakteryzować się książka z "Uniwersum Metro 2033" i napisał coś, co powinno pasować i spełnić oczekiwania fanów serii.

Zakończenie pozwala sądzić, że może powstać kolejna część. Czy to dobrze? Zostawiam tę kwestię indywidualnej opinii czytelników. Mnie, niestety, "Dzielnica obiecana" nie przekonała na tyle, bym sięgnął po ewentualną kontynuację.

Nie zmienia to faktu, iż autor zna się na swojej pracy i serwuje czytelnikowi książkę, którą czyta się dobrze i płynnie. Dla mnie to jednak za mało.

6/10

"Tak naprawdę, dumał Siedlar, wszyscy rodzą się z pechem uwieszonym u serca. Pech śpi, czeka na swoją okazję. Ci, u których śpi dłużej, bywają nazywani szczęściarzami. Ale ich zegar także tyka"[2].
---
[1] Paweł Majka, "Dzielnica obiecana", wyd. Insignis, 2014, s. 180.
[2] Tamże, s. 352.

malynosorozec

2 komentarze:

  1. Odpowiedzi
    1. Nie trzyma poziomu książek pana Glukhovskiego. Ogólnie najsłabsza z tych książek Metro2033 jakie czytałem.

      Usuń