piątek, 1 sierpnia 2014

Chaos Kontrolowany - O. Za Późno?

Przedstawiam Wam krótki tekst będący częścią większej, planowanej przeze mnie opowieści.
Właściwe rozdziały zaczną pojawiać się we wrześniu (chyba, że wydarzy się coś co temu przeszkodzi, różnie bywa).
Zapraszam.
P.S. W rzeczywistości nie jest jak u Clarke'a, ale to wyjaśni się w dalszych częściach.

Zapraszam.



0. Za Późno?

 

      Przestronny pokój. Dwóch umundurowanych mężczyzn. Na zewnątrz słychać zbierający się tłum. Zdezorientowane, przestraszone głosy. W powietrzu unosi się odór świeżej śmierci.


- Jakieś szanse na odzyskanie łączności?

- Od dwóch lat stale i niezmiennie: nie. Nie będzie już łączności. Nie będzie już elektryczności. Nie będzie pożytku z technologii. Słońce nas pokonało, jak u Clarke’a. Który to już raz o tym rozmawiamy?

- Jak u Clarke’a. A nie mogła się spełnić jakaś inna jego wizja? Ta o windzie kosmicznej była ciekawa.

- Nie starczyło czasu. Mamy to, co mamy.

- A teraz skończył się również czas pokoju. Jak bardzo jest źle?

- Wszystko pod kontrolą. Niebezpieczeństwo zażegnane. Straże podwojone. Na wszelki wypadek.

- Na wszelki wypadek… Za późno na wszelkie wypadki. Jak myślisz ile czasu minie zanim przyjdą następni, lepiej zorganizowani?

- Wiedzielibyśmy gdyby udało się przesłuchać jeńców. Nie trzeba było wszystkich…

- Nie trzeba było?! To co, miałem ich na kawę zaprosić?!

- Mogłeś pozwolić mi z nimi porozmawiać.

- Musiałem działać.

- A co z ciałami? Musiałeś…

- Musiałem...

- Ludzie będą protestować.

- To już nie ma znaczenia. Skończył się czas kiedy ich zdanie się liczy. I tak może już być za późno.

- Z czasem nasze szanse będą się zwiększać. Jeśli tylko od razu nie trafimy na coś wielkiego. Jeśli będziemy rosnąć w siłę.

- I tak nie mamy wyboru.

- Niech Bóg wybaczy nam to co zamierzamy zrobić, bo ci, których spotkamy na swojej drodze na pewno tego nie zrobią…


      Siwowłosy mężczyzna staje przed zgromadzonymi. Za jego plecami, na murach obronnych, ptaki rozkoszują się podanymi na palach przekąskami. Wokół przechadzają się uzbrojeni żołnierze. W głosie Siwowłosego słychać moc. Jest w nim pewność i zdecydowanie. A w oczach błyska stal…


     - Mieliśmy cholerne szczęście. Pijani amatorzy, skrzyknięci przez jakiegoś debila uważającego się za nie wiadomo kogo. Co oni sobie myśleli? Przecież widzieli nasze umocnienia. Nie przypuszczali, że napotkają prawdziwych żołnierzy? Cholerni amatorzy, a i tak straciliśmy sześciu ludzi. Mieliśmy szczęście. Następnym razem może to być ktoś bardziej zorganizowany. Mogą mieć większą siłę ognia. Cholera! Przecież przez te dwa lata ktoś tam mógł zbudować całą armię.

      Co myśmy sobie myśleli? „Spróbujemy ułożyć życie na nowo. Możemy utrzymywać porządek w świecie ogarniętym chaosem. Nie musimy być brutalni. Przemoc nie jest potrzebna.”

      Otóż gówno prawda!

      Możemy sobie żyć w pokoju do czasu aż ktoś silniejszy nie przyjdzie odebrać nam naszego kawałka świata. Mamy czekać na to, że ktoś na zewnątrz zaprowadzi porządek? Równie dobrze ludzie mogą wprowadzić jeszcze więcej chaosu, jeszcze więcej przemocy.

      Kiedy świat ogarnęło szaleństwo, chcieliśmy stworzyć dla ludzi oazę, w której mogliby żyć. Mieliśmy pod ręką teren z dala od największych ludzkich siedlisk. Skupiliśmy się na jego obronie. Na odizolowaniu się od wszechobecnego chaosu. Już po pierwszym ostrzeżeniu powinniśmy coś zmienić. Większością zdecydowano inaczej. Myśleliśmy, że życie może wyglądać tak jak wcześniej.

     Gówno prawda!

      Ale teraz chyba dociera do nas wszystkich, że musimy coś zmienić. Nie jesteśmy bezpieczni. Ludzie na zewnątrz organizują się pod przywództwem jakichś popaprańców. „Survival of the Fittest”. Dzisiaj oznacza to – „przetrwa najsilniejszy”. A my przez te dwa lata przestaliśmy być liczącą się siłą.

     Ale to się zmieni. Zabij, albo ciebie zabiją. Urośnij w siłę, albo spotkasz kogoś silniejszego i to będzie twój koniec.

      Ruszamy na wojnę z całym światem. Ze światem wciąż ogarniętym chaosem. Ze światem, który nie będzie miał litości jeśli pozostaniemy w miejscu.

      Demokracja? Już nie! Od tej chwili będzie inaczej. Od tej chwili każda niesubordynacja będzie surowo karana. Każdy obcy będzie traktowany jak wróg. Przetrwanie równa się ekspansji. Teraz to my będziemy tymi złymi. Po to żeby nie paść ofiarą tych jeszcze gorszych. 


C.D.N
malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz