piątek, 11 lipca 2014

Ostatnia Szansa

Jak powszechnie wiadomo ciężko w ostatnich dniach o wenę.
Więc kiedy na portalu lubimyczytać.pl zobaczyłem coś takiego:

"Pewnego październikowego dnia z powierzchni ziemi znika dwa procent ludzkości. I to bynajmniej nie z powodu nagłej katastrofy, śmiertelnej choroby czy pogromu z rąk fanatycznych morderców. W książce "Pozostawieni" nie znajdziemy odpowiedzi na pytanie, co było przyczyną zniknięcia.
Co zatem według Was stało się z tymi, którzy zniknęli? Gdzie się znajdują, co robią? I kto lub co, stoi za przyczyną ich zniknięcia?
Czekamy na Wasze propozycje. Prosimy o teksty do 2000 znaków ze spacjami."

Pomyślałem: O! Uda się coś naskrobać. I książkę można wygrać.

A i Wy będziecie mieli co poczytać
Więc zapraszam do krótkiej lektury:

Ostatnia Szansa


- Nie możemy ich tak zostawić. Widzisz przecież w jakim kierunku zmierzają.
- Właśnie! Widzę doskonale! Tyle zmarnowanego czasu! Taki potencjał … .
- Może jest jeszcze dla nich nadzieja?

(Pewnego październikowego dnia…)

- Nadzieja? Dla tej zdegenerowanej planety? Widzisz czym oni się zajmują? W co wierzą? Fałszywi prorocy, fałszywi bogowie czy co tam jeszcze. Wojny w imię pokoju. Kiedy na dobre zaczął się ich rozwój? Tysiące lat za późno. A jak już ich technologia ruszyła do przodu to do czego im służy? Tworzą problemy, zamiast je rozwiązywać. Niszczą planetę, od której są całkowicie zależni.
- Ale przecież wysyłają ludzi w kosmos. Niedługo powinni dotrzeć poza swój układ.
- Niedługo? I ty w to wierzysz? Przecież oni nie potrafią działać wspólnie! Nie obchodzi ich dobro ogółu! To co najlepsze dla gatunku? Zapomnij. Każdy myśli tylko o sobie… Co poszło nie tak? Dlaczego oni tacy są? Trzeba było cały czas obserwować tą nieszczęsną planetę…

(Zupełnie nagle…)


- Nic nie jest jeszcze stracone. Możemy interweniować. Możemy im pomóc.
- Nie zasługują na pomoc. Wiesz przecież równie dobrze jak ja. Zawiedli na każdej płaszczyźnie. Widziałeś ile w nich nienawiści? Ile jadu? Oni są po prostu źli.
- Ale przecież nie wszyscy…
- My musimy patrzyć na nich jako na całość. Na gatunek. Albo wszyscy, albo nikt.
- A może…?

(Miliony ludzi…)

- Ten twój dziwny pomysł? Myślisz, że to coś da? Myślisz, że to ich zmieni?
- Chyba warto sprawdzić.
- Nie wiem czy nie jest to strata czasu. Myślisz, że co będzie? Jeszcze więcej konfliktów, obwiniania się nawzajem. Nie zmienią się. Nie zjednoczą. Nie przejrzą na oczy…
- Jednak warto…
 - W porządku! Ostatnia szansa… Ilu jesteś w stanie przechwycić?
- Jakieś 140 – 150 milionów. To daje około dwóch procent.                 

(Po prostu zniknęło…)

- Zajmij się tym. Spróbuj sprawić, aby każdy stracił kogoś bliskiego. Od teraz będziemy bacznie obserwować zachowanie ludzi, i jeśli nic się nie zmieni zostawimy ich samym sobie. Zapomnimy o Ziemi.

(Co będzie dalej?)

- Wiesz co to będzie oznaczać. Wiesz do czego w końcu doprowadzą. Skażemy ich…
- Sami siebie skażą. Zaczynaj.

malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz