wtorek, 15 lipca 2014

Bóg Wie - Joseph Heller



„Wyliczyłem, że do obrzezania jednego żywego Filistyna potrzeba sześciu silnych Izraelitów. Praca stała się prostsza, kiedy w końcu oswoiłem się z projektem uprzedniego zabijania Filistynów.” [1]

         Znany z biblii król Dawid przeżywa właśnie swoje ostatnie dni na ziemi. Stary, schorowany władca niedługo odejdzie, a tron odziedziczy jeden z jego synów – próżny Adoniasz, albo tępy Salomon.
Dawid wspomina swoje bujne życie. W swojej opowieści nie zachowuje chronologii. Krąży wokół tematu, żeby za chwilę przenieść się do odleglejszych wspomnień. Co chwila przerywa swoją historię, po to aby opowiedzieć co w tej chwili trapi go najbardziej. Przy czym często wspomina wielkich patriarchów znanych z biblii takich jak Mojżesz czy Abraham. Odnosi się także między innymi do Michała Anioła, Szekspira czy Miltona. Dawid ma bowiem wiedzę dwudziestowiecznego człowieka. Narzeka na brak telefonów. Porównuje jedną ze swych żon do Nowojorskiej wyzwolonej żydówki. Jego opowieść jest chaotyczna. Jednak cały czas przewija się kilka motywów kierujących mitycznym królem.

         Seks. Żądza. Walka. Władza. Bóg. Miłość.
         Lektura byłaby naprawdę genialna, gdyby tylko nie przeważały w niej dwa pierwsze czynniki.
        
Chaotyczny sposób narracji znany jest z najsłynniejszego dzieła pana Hellera – „Paragrafu 22”. W obydwu przypadkach zabieg ten działa zdecydowanie na plus utworu. Autor bardzo dobrze stopniuje napięcie. Nie daje niczego w jednym kawałku. Do najsłynniejszego wyczynu Dawida – pokonania Goliata – podchodzi kilkukrotnie. Dawid, tak jak mówi biblia, pokonuje olbrzymiego Filistyna jednym strzałem z procy. Jednak to okoliczności w jakich się to odbyło, sam opis tego starcia niech świadczy o niezwykłości książki. Otóż Dawid przybywa na miejsce przyszłej potyczki i nie może uwierzyć własnym oczom. Nie może pojąć, że nikt jeszcze nie pokonał Goliata. Uważa, że to najprostsza rzecz pod słońcem, że każdy z Benjamitów pod wodzą króla Saula mógłby tego dokonać. W samej walce najtrudniejsze jest odcięcie głowy martwego już Filistyna.

         W książce dowiemy się wielu interesujących rzeczy z życia króla Dawida, można powiedzieć, że z pierwszej ręki. O tym dlaczego nienawidził projektanta swojego haremu. Dlaczego cieszył się kiedy umierała jego pierwsza żona. Dlaczego namaszczenie na króla przysporzyło mu tylko samych kłopotów. Dlaczego przez jakiś czas walczył po stronie Filistynów. Dlaczego nie chce, aby Salomon przejął po nim tron. Dlaczego król Saul chciał go zabić. Dlaczego przestał rozmawiać z Bogiem.

         Postaci - włącznie z królem Dawidem – bardzo dobre. Szalony Saul. Chcący podbić całą Europę Joab. Chowający urazę w sercu Absalom. Chcąca zostać królową matką Batszewa. Skromna Abigail. Zepsuty Amnon. Zniewieściały Jonatan.
         Zdecydowanie warto przyjrzeć się bliżej relacjom Dawida z otaczającymi go postaciami. Z królewskim synem Jonatanem (byli posądzani o coś więcej niż przyjaźń). Ze swoimi żonami i konkubinami (duży harem posiadał król). Z królem Saulem (darzącym Dawida na przemian miłością i nienawiścią). Ze swoimi dziećmi (jedne kochał ponad wszystko, innych nie chciał widzieć na oczy, jeszcze inne były mu całkowicie obojętne). Z prorokiem Samuelem (który żałował, że posłuchał Boga i namaścił Dawida na króla). Z dowódcą swoich wojsk Joabem (który sam będąc utrapieniem dla króla, był też rozwiązaniem wielu jego problemów). Wreszcie z samym Bogiem.

         W książce widzimy człowieka, który synowską miłością kocha króla, który chce go zabić. Człowieka, który kocha żądne jego krwi dziecko. Człowieka, który nie może wybaczyć Bogu kary, jaką ten na niego nałożył.
         Dawid żąda od Boga przeprosin. Żąda, aby Bóg zachował się po ludzku. Wie, że sam też powinien ukorzyć się przed Bogiem, ale nie zrobi tego nim ten nie przeprosi.

         Książka napisana jest w sposób ironiczny, z humorem. Lektura bawi, jednak autor nie pozwala zapomnieć, że mówi do nas ustami bohatera tragicznego. Bardzo dobrze przedstawiony jest smutek, rozpacz, także żal z jakim narrator odnosi się do Boga. Cały czas powtarza, że „Bóg wie”.
         Bóg wie, że król Dawid popełniał grzechy.
         Bóg wie, że Dawid nie zawsze był godny korony.
         Bóg wie, że Dawid żałuje za swoje winy.
         Bóg wie, że…
         Bóg wie, że to On pierwszy powinien przeprosić…

         Jaką decyzję podejmie Dawid, kto zostanie jego następcą, wiemy doskonale. Ciekawa jest natomiast przyczyna takiej decyzji króla.
        
Książka zdecydowanie godna polecenia. Po jej przeczytaniu, na króla Dawida, i w ogóle na wiele innych biblijnych postaci można spojrzeć nie jak na  wpół mitycznych świętych, ale jak na ludzi, ze wszystkimi ludzkimi wadami. Tak właśnie patrzy się przez pryzmat tego co zaoferował Joseph Heller.
        
Gdyby tylko wszystko (a przynajmniej większość) nie krążyło wokół seksu i żądzy. Gdyby nie było tak wulgarne (I nie chodzi o sam język – ten jest miejscami wulgarny, ale to akurat nie jest wadą). Ale taką wizję miał autor i bez tego inaczej musiałby ułożyć fabułę.

         I pozostało nam jeszcze zakończenie… Tak…
Ostatnie zdania w kontekście całości są genialne. Po przeczytaniu po prostu siedzisz trzymając książkę przed sobą. Po prostu siedzisz i pustym wzrokiem wpatrujesz się w ostatnią stronę. I wszystko staje się… inne…

9/10

 „W szaleństwie tkwi mądrość, a we wszystkich oskarżeniach – duże prawdopodobieństwo, ponieważ ludzie są pełni zawiści, i każdy jest zdolny do wszystkiego.” [2]

„Przeznaczenie dobrze jest akceptować, pod warunkiem, że jest ci przychylne. Jeśli nie jest, nie nazywaj tego przeznaczeniem, nazywaj niesprawiedliwością, zdradą, czy zwykłym pechem.” [3]

„Jeśli chcesz mieć sens, nie możesz mieć religii” [4]

„Człowiek bez Boga skłania się ku takim rzeczom, jak czary i religia.” [5]

„Ze wszystkich słów wypowiedzianych i spisanych najsmutniejsze są te: Mogło się wydarzyć” [6]

malynosorozec
…………………………………………………..
[1] Joseph Heller, „Bóg wie”, przeł. Paweł Lipszyc, wyd. Albatros, 2005, s. 53
[2] tamże, s.13
[3]tamże, s. 26
[4] tamże, s. 31
[5] tamże, s. 68

[6] tamże, s. 208

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz