piątek, 25 lipca 2014

Aleksander

Człowiek i jego nieśmiertelna dusza.
Ziemia, niebo, piekło.
Przedstawiam Wam wojnę o jakiej prawdopodobnie jeszcze nie słyszeliście.
Wszystko oczywiście jest fikcją powstałą w mojej głowie. Mam nadzieję.
A może tak jest? A może tak będzie? Albo było?
Zapraszam.



Aleksander


I Wojna

Od początku największym problemem było to, że stajemy się tacy jak oni. Wróg nie zadał nam żadnych strat, a jednak przegrywamy tę wojnę w bardzo nietypowy sposób. Niedługo nie będzie po prostu różnicy między nami a nimi. I wojna straci sens.
          „Wróg”, „Wojna” – już sam sposób myślenia w ten sposób oznacza, że jesteśmy na straconej pozycji. Przed tym wszystkim nie wiedzieliśmy o istnieniu takich pojęć. Zmieniamy się. Stajemy się tacy jak ci, z którymi walczymy. Niedługo na zawsze utracimy raj.

Czy ludzie wiedzieli do czego mogą doprowadzić? Czy taki właśnie był ich cel? A może działali w dobrej wierze, a coś poszło bardzo nie tak?
         Na Ziemi powstała nowa religia. Ludzie zaczęli grzebać swoich zmarłych na terenach ziemi, którą uważali za uświęconą. Czy nie wiedzieli, że zamykali im w ten sposób drogę do raju?
Dusze tych nieszczęśników nie mogły do nas dołączyć. Poprzez pewne rytuały zostały przywiązane do swoich martwych ciał, do poświęconej ziemi, w której te ciała przebywały. I w ten sposób narastał w nich gniew, traciły swoją czystość. Z każdym dniem odzyskiwały pamięć o swoim doczesnym życiu. Z każdym dniem narastała w nich nienawiść. Z każdym dniem stawały się coraz bardziej złe.

Zbyt długo nie wiedzieliśmy o tym wszystkim. Zbyt długo byliśmy nieświadomi, że w raju nastąpiła jakakolwiek zmiana. Zbyt długo nasza czystość była narażona na kontakty z nimi. Zbyt długo to trwało... Teraz każdy z nas jest w jakimś stopniu skażony. Każdy z nas stał się w jakiś sposób ludzki...
        
Najpierw stworzyliśmy dla nich więzienie. Takie, w którym moglibyśmy ich oczyścić, aby kiedyś mogli zamieszkać wśród nas. Wszystko na próżno… Więc po niedługim czasie powstało miejsce, z którego nie było już powrotu. Odsyłaliśmy tam każdego z nich. Jak nazwać miejsce, do którego dusze zostają wypędzone z nieba?
Prawdziwe problemy zaczęły się od czasu kiedy zaczęliśmy wysyłać tam wielu z nas. Tak bardzo staliśmy się do nich podobni. A niedługo utracimy raj.
        
„Wojna”, „Gniew”, „Zabijanie”. Przypomnieliśmy sobie o znaczeniu tych słów. Zwłaszcza to ostatnie świadczy o tym, jak bardzo się zmieniliśmy. My - nieśmiertelni - nauczyliśmy się co to znaczy odbierać życie. Jesteśmy straceni.
Wraz z pamięcią odzyskaliśmy całe zło jakie zostawiliśmy za sobą na Ziemi. Zawiść, żądza, odraza, gniew, nienawiść… Bardzo trudno jest nam zachować kontrolę. Żadna czysta dusza przybywająca do nas, nie jest już tutaj bezpieczna. Niedługo nie będzie potrzeby strzec bram do miejsca, które stworzyliśmy. Nie będzie różnicy między nami, a nimi. Wszyscy będziemy tacy sami.
        
Cóż nam więc pozostaje?

II Kości zostały rzucone

A więc stało się. Decyzje zostały podjęte, albo jak powiedział za życia jeden z moich generałów „kości zostały rzucone”…
 Najsilniejsi z nas potrafią ingerować w ziemski świat. Ludzie nawet nie wiedzieli o wojnie, której są przyczyną. Byli całkowicie zaskoczeni, kiedy przenieśliśmy ją na Ziemię. Nie mają pojęcia z czym przyszło im się mierzyć. Miotają się, nie wiedząc, w jakim kierunku skierować swój gniew. Ludzie nie są w stanie nam w jakikolwiek sposób zaszkodzić. My musimy używać całej swojej siły woli, żeby nie… Jesteśmy tak bardzo zbrukani.

Byłem znany jako Aleksander. Nazywano mnie Wielkim. Nazywają. Byłem. Znowu jestem. Oby to mnie nie pochłonęło...
Nasze najtrudniejsze zadanie to samokontrola. Staliśmy się zbyt słabi, aby okiełznać moc jaką dysponujemy.
W tych ostatnich dniach mam do dyspozycji najlepszych „ludzi” jacy kiedykolwiek stąpali po Ziemi. Robimy straszne rzeczy w imię zakończenia ostatniej z wojen. Wszyscy godzimy się na zapłatę jaka na pewno nas nie ominie. Wszyscy rozgrywamy właśnie swoją ostatnią kampanię.

III Jedyny

Wszystkie uwięzione dusze opuściły Ziemię. Wszystkie zamknęliśmy w miejscu, które stworzyliśmy. Wszyscy, dobrowolnie lub nie, opuścili raj. Niebo jest w tej chwili puste. Wszyscy trafili do… Jak nazwać przeciwieństwo raju?
Do mnie pozostało zadanie zapieczętowania wrót.

         Musieliśmy oczyścić niebo. Dla tych, którzy nadejdą. Pozostała jeszcze jedna rzecz do zrobienia. Trzeba sprawić, żeby w niebie nigdy już nie było podziałów.

         Po tym wszystkim mógłbym chyba uchodzić za jakiegoś Anioła Zagłady, żywcem wziętego z jednej z ludzkich religii. Jestem chyba najbardziej nieczystą istotą jaka kiedykolwiek istniała. Robiłem straszne rzeczy. To ta wojna do tego doprowadziła.
W tej chwili nie ma już nas i ich. Zostałem tylko ja. Teraz mogę uwolnić swój gniew. Mam tylko nadzieję, że wystarczy mi sił, aby powstrzymać się przed powrotem do nieba. Do czasu kiedy wojna zostanie ostatecznie zakończona, kiedy sprowadzę tam wszystkich, którzy zostali na Ziemi…

Na koniec zapieczętuję także raj. Ja, Aleksander dwukrotnie nazwany Wielkim, jedyny między piekłem a niebem.

malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz