poniedziałek, 2 czerwca 2014

Steve Perry - Przeciw Konfedowi





„Szczycić się można tym, że przeżyło się jedna walkę, by móc stoczyć kolejną.” [1]

         Konfed niepodzielnie panuje w znanym człowiekowi kosmosie. Jednak na wielu planetach, czy satelitach dochodzi do buntów. Niektórzy uważają, że Konfed jest jak dinozaur, którego czas powoli się kończy. Siły zbrojne nie przebierając w środkach, skutecznie tłumią wszelkie rebelie. Na jednej z planet dochodzi do rzezi na niespotykaną dotąd skalę. Jeden z żołnierzy przeżywa Objawienie i dezerteruje wprost z zaścielanego trupami rebeliantów pola walki. Od tej chwili postanawia zrobić wszystko, żeby przyspieszyć upadek Konfederacji.


         Głównego bohatera poznajemy w chwili kiedy w pojedynkę unieruchamia trójkę doborowych żołnierzy Konfederacji. Znajduje się na planecie Greaves i jest tam jedynym członkiem ruchu oporu. Konfed nie zdaje sobie z tego sprawy, ilość partyzantów szacuje na kilka setek. Nikt nie podejrzewa, że za wszystkimi problemami Konfederacji na Greaves stoi szanowany właściciel „Nefrytowego Kwiatu”, najpopularniejszego baru na planecie.

         Pierwsza część skupia się właśnie na właścicielu „Nefrytowego Kwiatu”. Człowieku, który postanowił zadać potężny cios Konfederacji. Jak potężny? Dowiemy się dopiero pod koniec książki. Wcześniej czeka nas podróż przez przeszłość naszego bohatera. Emile Antoon Khadaji poświęcił wiele lat swojego życia, aby nabyć umiejętności potrzebne do wykonania zadania, które przed sobą postawił. Na swojej drodze spotyka ludzi, od których, celowo bądź nie, bardzo wiele się nauczy. Z tajemniczym Penem na czele.

         W drugiej części główną postacią jest Dirisha, była wykidajło w „Nefrytowym Kwiecie”. Wojowniczka, która nigdy nie miała łatwo, szukająca swojego miejsca we wszechświecie. Jej droga skieruje ją do tajemniczej Villi, szkoły Matadorów, która ma za zadanie szkolić ochroniarzy doskonałych. A wszystkim kieruje tajemniczy Pen. Dirishy nie podoba się to jak wiele Pen wie o niej, i w jaki sposób chce kształtować wszystko wedle swojego planu. Z czasem odnajduje jednak w Villi miejsce gdzie z chęcią zostanie na dłużej. Dom, którego nigdy nie miała. Nie przestaje jednak szukać motywów jakie kierują ludźmi prowadzącymi Szkołę.

         W Polsce zostały wydane jedynie dwa tomy serii. Czy szkoda, że tylko tyle? Po przeczytaniu pierwszej części, byłem gotowy przeczytać wszystko co autor ma mi do zaproponowania. Wiem, że „Człowiek, który nigdy nie chybiał” może być uznany za dobrą lub bardzo dobrą pozycję science-fiction. Ja sam tak bym powiedział. Jednak w tej książce jest coś co umyka jasnemu określeniu, coś co każe mi uważać ją za pozycję rewelacyjną. Nie potrafię tego sprecyzować, chyba ta książka ma po prostu w sobie „to coś”.
         A później przyszła kolej na drugi tom i niestety cały blask zniknął. Druga książka także jest dobrą, solidną s-f. Ma niestety sporo mankamentów. Na przykład zbyt wielkie nasycenie erotyką (w pierwszej części było w sam raz). Albo poziom dramaturgii, przewidywalność, brak sympatii do bohaterów (jest ich też kilku poznanych w pierwszej części, ale to nie pomaga).
         Ogólnie druga część zawodzi prawie na całej linie. Sytuacje ratuje zakończenie, które rzuca nam nowe światło na całość opowieści.

         Czy przeczytałbym kolejne części jeśli zdecydowano by się je wydać na polskim rynku? Na pewno trzecią, ale jeśli nie wróciłaby do poziomu pierwszej to musiałbym się pożegnać z serią, którą stworzył Steve Perry.

7/10 (z zaznaczeniem, że część pierwsza dostaje ode mnie 10)

„Miłości, podobnie jak zen, nie da się nauczyć. Można ją tylko poczuć.” [2]

„Z wiekiem przychodzi doświadczenie, które jest o wiele ważniejsze od zwykłej mądrości.” [3]

„Szczerość zasługiwała zaś na nagrodę, nawet jeśli okazywała się bolesna.” [4]

„W pojedynku strzeleckim na ostrą amunicję nie rozdawano srebrnych medali.” [5]

„Nikt nie potrafi być w pełni obiektywny, jeżeli chodzi o rzeczy ważne.” [6]

malynosorozec

……………………………….
[1]Steve Perry, „Matadora”, przeł. Marcin Mortka, Fabryka Słów, 2010, s. 54
[2] Steve Perry, „Człowiek, który nigdy nie chybiał”, przeł. Marcin Mortka, Fabryka Słów, 2010, s. 134
[3] tamże, s. 229
[4] tamże, s. 230
[5] tamże, s. 236
[6] Steve Perry, „Matadora”, przeł. Marcin Mortka, Fabryka Słów, 2010, s. 230

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz