niedziela, 27 kwietnia 2014

Róża Jakobsze - Rhezus





„To nigdy nie zostanie wybaczone. Nawet jeśli bogowie mnie nagrodzą, bo tak mówią pieśni, to nigdy nie zostanie wybaczone.” [1]

Wersji historii o rodzie Himmelberg jest tyle, ilu bardów, czy poetów podejmujących temat. Ludzie wiedzą na pewno, że ród ten poprzez wieki zostawia za sobą zgliszcza gdziekolwiek się pojawi. Ludzie nauczyli się lękać każdego z cierniowymi tatuażami na rękach. I słusznie…

Ale ludzie nie znają prawdy. Nie wiedzą, że nie ma już żadnego rodu Himmelberg, że został już tylko on – Rhezus – od setek lat ten sam. Szukając śmierci zostawia za sobą krwawy ślad, dając bardom pożywkę do kolejnych wersji swojej legendy.


Nieśmiertelny Rhezus Rablader w towarzystwie potężnego demona – Agresji – przemierza okrutny świat szukając nietypowych sposobów na wieczną śmierć. Właśnie słowo „wieczna” jest tutaj kluczem. Ponieważ Rhezus umiera, umiera na kartach książek dosyć często i zwykle boleśnie. Tyle, że za każdym razem podnosi się, aby dalej szukać śmierci. Szuka sposobu, który przełamie klątwę nałożoną na niego przed wiekami.

Ogólnie większość aspektów książki jest bardzo dobra. Zdarzają się małe niedociągnięcia takie jak  zbyt pośpieszne prowadzenie akcji (ale rzadko), zbyt mała dbałość o szczegóły ( czasami). Ale ogólnie: Bardzo dobrze.

Kilka pierwszych rozdziałów opisuje nam poszukiwania śmierci przez głównego bohatera. Bardzo dobrze opisuje trzeba przyznać. Całość jednak nie skupiają się tylko na tym. Dalej mamy bardzo dobrze zarysowany główny wątek. Mamy bardzo dobrze opisane relacje Rhezusa i jego demona. Wprowadzone zostają bardzo dobre postaci.  Jest nawet kilka rozdziałów gdzie narratorem jest ktoś inny niż Rhezus. Nawet te „złe” postaci. I widać wtedy, że autorka naprawdę bardzo dobrze sobie radzi. Widać różnicę w sposobie narracji, w klimacie, budowaniu napięcia między kolejnymi opowiadającymi.

W ogóle postaci i ich wzajemne relacje są bardzo dużym plusem obu książek. Poza tym są to powieści dosyć brutalne, nie ma owijania w bawełnę, autorka pisze bez skrępowania.

Bardzo dobre wodzenie czytelnika, dawanie mu strzępów informacji o przeszłości głównego bohatera, żeby w pewnym momencie rzucić bombę i opowiedzieć, naprawdę genialne, historię, która wszystko wyjaśnia. I to zakończenie…

Na pewno jest furtką do dalszych części. Na pewno czytelnik będzie czekał na nie z niecierpliwością.

8/10

„Miłość t o wiele piękniejsze wyjaśnienie, miłością można tłumaczyć wszystko, najbardziej egoistyczne czyny.” [2]

„Bo chociaż bogowie nie wspierają ludzi w sprawach ważnych, zdarza im się wspomóc ich w drobiazgach.” [3]

„Bogowie mogą być miłosierni, kapłani nigdy.”[4]

„Gdy człowiekowi wydaje się, że pozbawiają go wszystkiego, wierzy w rzeczy, których nie mogą mu odebrać.” [5]

„Nie sądziłem, że nadmiar smutku może zmienić się w rozpaczliwy spokój, pogodną obojętność.” [6]

…………………
[1]Róża Jakobsze „Rhezus – Zielone Oczy Wyroczni”, Fabryka Słów, 2010, s. 252
[2]Róża Jakobsze „Rhezus – Tułaczka Śladami Konania”, Fabryka Słów, 2010, s. 85
[3]Tamże, s. 133
[4]Tamże, s. 137
[5]Tamże, s. 241
[6]Róża Jakobsze „Rhezus – Zielone Oczy Wyroczni”, Fabryka Słów, 2010, s. 149


malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz