czwartek, 23 stycznia 2014

Kuźnia Ciemności - Steven Erikson



„Na zachodzie leżały ziemie Azathanai. Mieszkali tam obrońcy, którzy niczego nie bronili, i wielcy mędrcy, którzy nigdy się nie odzywali, a Thel Akai schodzili z gór, by urządzić nocne pijatyki, których nikt potem nie pamiętał.”

Zacznę od małej uwagi do wydawnictwa. Na książce nie ma wzmianki o tym, że akcja książki dzieje się w świecie, w którym autor napisał już kilka powieści. Teoretycznie więc, zanim zabierzemy się za lekturę powinniśmy już co nieco orientować się w owym świecie. W przeciwnym wypadku musimy domyślać się pewnych rzeczy. Mnie to na szczęście nie przeszkadza, ale niektórym może. W każdym razie, wyjątkowo, chciałbym podziękować wydawnictwu za wprowadzenie mnie w błąd. Inaczej nie sięgnąłbym po ową pozycję i nawet nie wiedziałbym jak wiele dobrego mnie ominęło. Ponieważ książka jest naprawdę dobra.
Rozmachem przypomina najlepsze powieści Glena Cooka. Budowaniem napięcia przywodzi na myśl niedoścignionego Guya Gavriela Kaya. Pod względem tworzenia i opisywania świata także nie zawaham się przyrównać autora do najlepszych. Do tego dodać należy bardzo dokładne prowadzenie akcji. Autor niczego nie pomija, pieczołowicie rozwija pisaną przez siebie historię. Szczegół goni szczegół i wszystko pięknie się ze sobą łączy.
„Kuźnia Ciemności” jest pierwszą częścią trylogii. W książce śledzimy losy tak wielkiej liczby bohaterów, że czasem trudno nadążyć. A każdy kolejny wątek wciąga bardziej od poprzedniego.
Kończymy rozdział myśląc tylko o tym aby koniecznie dowiedzieć się co dalej z danym bohaterem. Autor natomiast przez kilka kolejnych rozdziałów w ogóle nie wraca do danego wątku. I tak przez całą książkę. Z ciekawością czytamy o jednym, jednocześnie z niecierpliwością oczekując rozwinięcia losów innych bohaterów. Po prostu nie sposób się nudzić przy tej lekturze.
Kawał dobrego fantasy. Świat, bohaterowie, napięcie, polot i fantazja – wszystko na bardzo wysokim poziomie.
Czasem jednak troszeczkę się dłuży, ale tylko czasem i tylko troszkę.

9/10

„Gdy jeden poeta mówi drugiemu o prawdzie, jakąż nadzieję ma prawda?”

„Obsesje były nieszkodliwe, dopóki pozostawały uwięzione wewnątrz, dopóki spacerowały po klatce niewzruszonego sumienia.”

„Wiedza sama w sobie nie jest cnotą. Jest zbroją i mieczem, lecz zbroja nie tylko chroni, lecz również izoluje, miecz zaś może trafić w cel albo zranić właściciela.”

„-W takim razie, po co wdziewasz wojenny rynsztunek?
-Boję się stąpać zbyt lekko.”

„Biada krainie, w której na śmiały śmiech odpowiadano zasępionymi spojrzeniami dezaprobaty i ponurym podnieceniem!”

„Mężczyzna, który potrafił ofiarować słabość w sile, był kimś, kto zawarł pokój z pojęciem mocy.”

malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz