sobota, 21 grudnia 2013

Samozwaniec - Jacek Komuda





„Historię pisało się tu czerwonym winem i krwią na kartach męstwa i fantazji. Zamiast trupów czciło bohaterów, a zamiast żalić się i skomleć na zły los, brało się od życia, co tylko można było odrąbać szablą, i dziękowało Panu Bogu za przeciwności, które kształtowały ludzką duszę na podobieństwo ociosywanego kamienia.”

Powyższy cytat doskonale oddaje klimat jakim nasycone są wszystkie cztery części „Samozwańca”. No i jeszcze może ten dla pełniejszego obrazu:


"Nikomu nic nie jest pisane. A choćby było, tedy my, wolni obywatele Rzeczypospolitej, powinniśmy owinąć kule, którymi wystrzelimy w łeb Fortuny, w papier, na którym spisano boskie wyroki"

            Jacek Komuda przenosi nas do początku XVII wieku. Wtedy to właśnie Dymitr zwany Samozwańcem wyrusza z ziem Rzeczypospolitej na podbój Moskwy. Towarzyszy mu garstka wiernych Moskali, kilkuset kozaków i sojusznicy z Polski - wśród nich husarskie chorągwie.

Główny bohater książek– Jacek Dydyński – jest jednym z towarzyszy husarskich biorących udział w wyprawie. Na tle historycznych wydarzeń będziemy śledzić jego losy – od powrotu z wojen o Inflanty, przez trudne początki znajomości z Samozwańcem, moskiewską niewolę aż po nieuchronny koniec jaki spotka wyprawę Dymitra.

Całość jest po prostu fantastyczna (chociaż nie ma w sobie nic z fantastyki). Brutalny świat. Twardzi bohaterowie. Soczysty język. Krwawe walki… I do tego bardzo dobra fabuła idealnie wpisująca się w tło historyczne.
Pan Jacek pisze to, o czym chcemy czytać. O niepokonanej husarii, przed której siłą drży cała Europa. O czasie kiedy Rzeczpospolita była potęgą, a Polacy chodzili dumnie z wysoko podniesioną głową... A jednak nie ma w tym wszystkim przesady, nie ma przekoloryzowania, upiększania historii. Wszystko jest prawdziwe aż do bólu. Gorzka prawda o pijaństwie, chamstwie i warcholstwie przeplata się z chwalebnymi czynami.
Idealnie pokazana różnica między Polakami a Moskalami. Spotkanie dwóch światów, w którym Polacy ze wszech miar wypadają lepiej. Ale czy aby na pewno?

No i oczywiście mistrzowsko opisane sceny bitewne. Od pojedynków i drobnych potyczek, aż po zapierającą dech w piersiach szarżę husarzy. Po prostu rewelacja.
Autor nadaje całości niesamowite tempo, gdzie akcja goni akcję, a czytelnik jest bardzo często zaskakiwany. Kilka nudniejszych fragmentów(w sumie kilkadziesiąt stron w czterech tomach) nie jest w stanie popsuć całości.
Nie należy oczywiście zapominać o przypisach końcowych. Wyjątkowa forma nie spotykana u innych autorów. Ciekawe, pouczające…
Wielkie brawa dla pana Komudy.

9/10

"I pił węgrzyna. Strasznie i na umór, jakby to opisał jakiś cudak z Francji albo Hiszpanii, czyli zwyczajnie - polską miarą"

"Z cnót kardynalnych polskich i ziemiańskich - szabli, mocnej głowy i rączego wierzchowca - ta ostatnia była równie ważna co dwie pozostałe. Co też, niestety, rodziło pytanie, cóż pozostanie z Rzeczypospolitej i Polaków wtedy, kiedy ich konie i szable przestaną bić wrogów na bitewnych polach? Chyba tylko picie i wspominanie dawnych zwycięstw..."

"Zważ, carze, że ci, którzy są prostolinijni, ale szczerzy, pozostają wierni do końca. A ci, którym łatwo przychodzi zginanie karków, mogą bić pokłony przed każdym. Dziś przed tobą, jutro - przed twoim największym wrogiem"

"Ale to już był szczegół, a stolnikowic, jako prawy Polak, nad wyraz gardził szczegółami"

„Rzeczpospolita bierze swoje początki od starożytnego Rzymu, którego nazwa była taka sama jak Korony i Litwy – res publica, rzecz publiczna, to jest królestwo należące do wszystkich poddanych, których obowiązkiem jest troszczyć się o jego dobro.”

„Oto fundament mądrości: nie ufać własnej mądrości.”

„-Cóż znaczy sześciuset bojców – choćby najprzedniejszych – przeciwko sześćdziesięciu tysiącom.
-Sześćdziesiąt tysięcy przeciwko sześciuset husarzom znaczy tyle co wszystkie legiony diabłów przeciw Trójcy Świętej.”

„W Polsce wszak  wystarczyła czasem beczka wina i pięciu warchołów, by wybuchł rokosz lub konfederacja.”

„- Potrzebuję rady.
-Nie za późno?
-Nigdy nie jest za późno.”

„Gdyby robactwo było ze złota, toby Moskwa świeciła niby Amsterdam.”

„Lachy? Mimo, że mężni, naród płochy, wytrwałości nie ma. Wolą zabawę jak pracę, niewiele cenią życie. Dać je w chwili zapału, poświęcić majątek, to u nich łatwo.”

„Wiadomo, że w polskim narodzie ochota do walki kwitnie niby róża, nie inaczej jak tylko podlana szlacheckimi trunkami.”

„Mistrz Machiavelli rozkłada w niebie ręce, bo na Polaków nie ma jednej  skutecznej recepty. A mówiąc prawdę: nigdy nikt żadnej nie wymyślił.”

„Przecież tam jeden spowiada drugiego, toczka w toczkę jeszcze większy szelma.”

„Piekło usłane jest duszami tych, którzy wykonywali rozkazy.”
malynosorozec 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz