środa, 4 września 2013

The Army Of Light - Stephen A. Fender



„Wszyscy zdają się przeoczać fakt, iż mityczny Feniks, po to, aby mógł narodzić się ponownie ze swych popiołów, musiał najpierw spłonąć…”

Akcja książki dzieje się w XXIV wieku, głównie na planecie Minos. Głównym bohaterem jest Shawn Kestrel, były pilot wojskowy, bohater niedawnej wielkiej wojny, obecnie prowadzący swój własny biznes transportowy. Interesy nie idą zbyt dobrze, Shawn czasem musi imać się nie do końca legalnych zleceń.
Podczas jednego z kursów zostaje zaatakowany przez piratów (kosmicznych). Jego statek zostaje uszkodzony, a on sam ledwo uchodzi z życiem. Na domiar złego w jego biurze pojawia się Melissa. Kobieta podaje się za córkę byłego dowódcy Shawna. Twierdzi, że jej ojciec zaginął i prosi o pomoc w jego odnalezieniu.

Tak w skrócie rozpoczyna się fabuła owej książki.

Bardzo dobre science-fiction. Aż dziwne, że to dopiero pierwsza książka autora. Widać dojrzałość i systematyczność w budowaniu historii. Dużo akcji. Dużo humoru. Ciekawie wyglądające fabuła.
Największe wrażenie robi sam początek. Rozmachem przypomina genialną „Wróżbiarkę” Resnicka. Galaktyczna wojna. Dziesiątki gatunków żyjących wspólnie na ponad dwustu planetach. Barwny opis zniszczonego księżyca dryfującego na orbicie…
Wszystkie odniesienia do wielkiej wojny, wspomnienia głównego bohatera z tamtego okresu nadają jakości całej historii.
Kolejny plus to bohaterowie. Sprawnie skonstruowane dwie główne postaci, nie mogące się ze sobą dogadać silne osobowości, które zmuszone są współpracować ze sobą. Ale najlepsza postać pozostaje w cieniu. Trent – wiecznie usmarowany czymś mechanik, jako jedyny na Minosie potrafiący naprawić przestarzały statek kapitana Kestrela. Bardzo specyficzny bohater, którego nie da się nie polubić (jest niczym Osioł w Shreku). Wprowadza bardzo ważny element komizmu do książki. Oby w kolejnych częściach także był obecny.
No i minusy:
- Podczas bardzo dobrze opisanych scen bitewnych bohaterowie cały czas przerzucają się docinkami i komentarzami. Bardziej filmowo niż książkowo.
- Momentami akcja jest trochę przegadana, spowolniona.
Mimo wszystko czyta się bardzo dobrze. Solidna porcja klasycznego, kosmicznego s-f.
Szkoda, że nie ma polskiego wydania. No, ale może kiedyś się doczekamy.

8/10

„Nigdy nawet nie przeszło mu przez głowę, że któregoś dnia będzie musiał zatrzeć linię między dobrem a złem, tylko po to aby mieć co włożyć na talerz…”

„Wojna jest wielką stałą wszechświata, zaraz obok biurokracji.”

„Zastanawiał się czemu jeszcze nie zabił wielkiego pająka w rogu pokoju. Może miał nadzieję, że ten dołoży się do czynszu…?”
malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz