poniedziałek, 9 września 2013

Lecz Gdzieś Na Dnie...





           Nieogolona twarz wpatruje się w lustro. Zmęczona. Smutna. Zrezygnowana. W oczach nie ma już wczorajszego błysku. W duszy zamiast płomienia tli się tylko mała iskra.

            Kolejna porażka. A miało być tak pięknie. Jak zwykle. Ostatnio upokorzenie było przecież gorsze. Porażka większa. Więc czemu tym razem nie mam już więcej sił? 30 lat i chyba wystarczy. Wystarczy złudzeń. Wystarczy prób. Wystarczy tego wszystkiego…

            Pieprzone społeczeństwo hipokrytów. Wpajane wszem i wobec przeświadczenie, że kiedyś było lepiej. Że ludzie byli lepsi. Wszyscy wpatrzeni w zmarłych bohaterów. Z sentymentem wspominane wojny. Z tęsknotą nawet. Pokój nam nie wystarcza. Wszystko prowadzi do tego, żeby następne pokolenie też potrzebowało wojny, aby się wykazać. Żeby walczyć o wolność, miłość, pokój czy co tam jeszcze. Żeby zostać bohaterami.  Żeby umrzeć jak bohater. A co z życiem? Nie ważne… Nie lepiej spojrzeć Śmierci w oczy dumnym z życia? Życia mimo wszystko… Ale nie… Panuje mit,  żeby to śmierć była bohaterska nie życie. Na pogrzeb moja rodzina dostanie więcej pieniędzy niż w przypadku narodzin dziecka…Tak jakby mi wtedy na czymkolwiek jeszcze miało zależeć…
            Religia miała pomóc. Stanowić oparcie. Ale ta, w której nas wychowano nie ma sensu. Tak jak prawie wszystkie inne. Cholerne gloryfikowanie sławy i bogactwa. No bo co głoszą nam z ambony? Że pójdziemy do nieba jeśli popłynie za nas wystarczająco dużo modlitw. Jeśli żyjący załatwią nam odpusty. Trzeba być papieżem, prezydentem albo jakąś pieprzoną gwiazdą pop. A może piłkarzem? Wszystko jedno. A samobójstwo sprowadza prosto do piekła? Warto zaryzykować. Przecież to tam muszą być wszyscy ciekawi ludzie. Oświecająca religia, nie ma co. A ta druga nie lepsza. Umrzyjmy zabijając zupełnie nieznajomych ludzi. Jak ta nasza kilkaset lat temu. Religia pokoju, tak, oczywiście. Przynajmniej motywująca z tymi ich dziewicami. Ale dla kobiet już chyba nie bardzo… Wszystko tylko nagroda i kara. Nakazy i zakazy. Jakby zwykłe człowieczeństwo nie wystarczało…
            Pogoń za wszystkim, oprócz tego, co ważne. A ci, co myślą inaczej, są upośledzeni społecznie. Nie możemy się odnaleźć.
            A dlaczego wszyscy tak gloryfikują siłę ducha? Pokazują nam jako przykłady ludzi bez rąk, czy nóg czy tego tam, którzy dzięki tej właśnie sile poradzili sobie doskonale... Świetnie. Wspaniale. Silny duchem potrafią przezwyciężyć słabości ciała. A co jeśli jest na odwrót? Jeśli mamy problemy właśnie z duchem? Jeśli nie potrafimy przezwyciężyć siebie? Silne ciało nie pomoże słabemu duchowi… Zostają psychiatrzy, leki i … i tak wszystko chuj strzeli…
            Już strzelił. Opłaca się dalej męczyć? Kiedy w duszy pusto i pewność tego, że mimo możliwości osiągnięcia chwilowego szczęścia i tak w końcu znowu będzie gorzej… Wraz z upływem czasu coraz gorzej znosi się porażki. Tak jak teraz…

            Puste spojrzenie w lustrze. Twarz przepłukiwana wodą… A może?... Ciche westchnienie…

            Między ścianami łazienki rozbrzmiewa głośno wykrzyczane przekleństwo. Bardzo długie „u”. Bardzo dużo „r”. Gdzieś na dnie widać iskra nie zgasła. I tym razem być może, ale tylko takie malutkie „być może”, uda się rozpalić trwały ogień…
malynosorozec 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz