piątek, 20 września 2013

malynosorozec - Dla Dzieci: Mądry Pies i Bieszczadzkie Anioły


         Ostatnio wyobraźcie sobie moi mili, Mądrego Psa nie było w domu prawie dwa tygodnie. Ja się go pytam gdzie był. A on mi na to: „Z aniołami sobie spacerowałem”. Dziwna sprawa. Pytam go więc dlaczego anioły spacerowały a nie latały skoro mają takie piękne skrzydła. A on mi na to: „a po co latać jak się nigdzie im nie śpieszy”.
         I opowiedział mi taką oto historie:

         Dowiedział się Fredzio, że piękne są góry w Polsce. Nazywają się Bieszczady. Niezbyt wysokie, ale za to bardzo ładne. Wybrał się więc tam nasz Pies. Biegał po górach zachwycony. Tak było tam pięknie. Bo był on tam, gdzie rzadko chodzą ludzie. Przyroda jest tu nienaruszona. Można spotkać różne zwierzęta takie jak wilki czy niedźwiedzie. Ja bym bardzo bał się spotkania z niedźwiedziem, ale Fredzio nie boi się niczego. Szybko zakumplował się z rodziną misiów. A potem jeszcze z wilkami. I z innymi zwierzętami. Czas mijał beztrosko. Nagle zwierzęta powiedziały, że zbliżają się goście. Wszystkie spotkały się przy strumyku i zniecierpliwione na coś czekały.     
         Piesio Fredzio zobaczył kilku ludzi idących powoli po wodzie. Zdziwił się bardzo. No bo przecież jak to tak? Zwierzęta czekają na ludzi? Dziwna sprawa. Ale szybko okazało się, ze to nie ludzie, a anioły. Podobno na wakacjach były. Tak Pies nasz mówi. Spacerowały przez Bieszczady każdemu służąc pomocą. Dla każdego mając dobre słowo. Nie spieszyły się nigdzie. Niczym się nie przejmowały. Śpiewały sobie przy tym wesoło.
         Od razu jeden z aniołów zwrócił uwagę na Mądrego Psa. Mówi do niego: „Może się do nas przyłączysz? Miło będzie pospacerować z takim zuchem jak ty”. Okazało się, że anioły wiedzą wiele o Fredziu. W ogóle one wiedzą wiele o wszystkim i wszystkich.
         I wyobraźcie sobie moi mili, że Pies nasz chodził sobie przez tydzień z aniołami. Spacerowali nieśpiesznie po lasach i połoninach. Czy to w słońcu czy w deszczu nie śpiesząc się i nie narzekając na nic. Wieczorami opowiadali sobie historie, a wszystkie zwierzęta z lasów przychodziły posłuchać. Anioły znały wszystkie przygody Fredzia, ale i tak zawsze słuchały z zainteresowaniem.
         A rano zawsze wstawały razem ze słońcem aby wędrować dalej. I zawsze robiły komuś psikusa. A to schowały śniadanie niedźwiedziowi. A to wilkom skunksa podstawiały pod dom. A raz to Fredzio obudził się na samym czubku sosny, i zaspany nie wiedział jak zejść. Śmiechu było zawsze co nie miara.
         Mówi nasz Pies, że jeszcze nigdy tak bardzo nie wypoczął. To były najwspanialsze chwile w jego życiu. Oczywiście oprócz tych kiedy bawi się z wami. Mówi też, że z chęcią zabierze nas kiedyś w Bieszczady.
         Mówi, że pewnie nie spotkamy aniołów. One lubią ciszę i rzadko pokazują się ludziom. Ale nie ma się czym przejmować bo i tak będziemy zachwyceni. Jest tam po prostu pięknie.
         Ja tam wierzę Mądremu Psu i już zaczynam się pakować.



Koniec

m...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz