środa, 4 września 2013

Cylinder van Troffa - Janusz A. Zajdel




„Dla rozumnej istoty możliwa jest realizacja wszystkiego, co istnieje jako idea wśród nieskończoności wariantów i możliwości Wszechświata…”

Bardzo dobre science-fiction z lat osiemdziesiątych poprzedniego wieku. Cały czas aktualne mimo upływu czasu. I do tego polskie.
Statek kosmiczny „Helios” powraca po dwustu latach na orbitę okołoziemską. Członkowie załogi nie zostają powitani jak bohaterowie. Właściwie nikt nie interesuje się ich odkryciami. Zostają zamknięci w jednym z osiedli na księżycu…

Główny bohater, jeden z kosmonautów, za wszelką cenę chce dostać się Ziemię. Pragnie odzyskać coś, co pozostawił tam 200 lat wcześniej…
Autor przedstawia nam nieciekawą wizję następnych kilku wieków. Stopniowo odkrywamy, co działo się na planecie od końca dwudziestego wieku. Nie nastraja to optymizmem.
Bardzo dobry pomysł autora na tytułowy Cylinder. Bardzo dobry obraz degradacji ludzkości. Bardzo dobre wspomnienia z wyprawy na inne planety. Bardzo dobrze przedstawione rozterki wewnętrzne głównego bohatera. Fantastyczne zakończenie.
Jak to często bywa u pana Zajdla, książka ma drugie dno. A może nawet trzecie i czwarte. Nie jest długa. Czyta się bardzo dobrze. Fabuła często zaskakuje.

Książka jest dziennikiem człowieka, który cytuje dziennik swojego przyjaciela, który z kolei interpretuje dziennik kosmonauty znaleziony na opuszczonej Ziemi. Fantastycznie pomyślane…

 9/10
 
„Dla przeciętnego człowieka jednakże nie jest ważny bezwzględny standard życia, lecz porównanie swoich warunków z warunkami życia innych ludzi.”

„Śmierć jest sprawą powszednią, naturalnym prawem i obowiązkiem człowieka.”

„Kolejna wersja była prawie idealna, lecz… nie dawała się zrealizować, co jest zresztą immanentną cechą idealnych rozwiązań”
malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz