sobota, 17 sierpnia 2013

Straż!Straż! - Terry Pratchett




„-Wspaniali ludzie. Weterani zaprawieni w bojach, co?
-Zaprawieni, owszem często.”

Powracamy do Ankh-Morpork, największego miasta na Świecie Dysku. Rządzącemu miastem Patrycjuszowi udaje się zachować równowagę w mieście „setki tysięcy dusz i dziesięciokrotnie większej liczbie mieszkańców”. Gildie rządzą się swoimi prawami. Magowie nie wtrącają się. Nocna straż pozostaje formacją czystą symboliczną. Ale wszystko to ma się niedługo zmienić. Tajne bractwo chce przywołać smoka, aby obalić Patrycjusza. I to nie jakiegoś nędznego smoka bagiennego, ale prawdziwą dwudziestotonową bestię o ogniu zdolnym topić metal… A gdzieś daleko w górach dwumetrowy krasnolud wyrusza do wielkiego miasta, aby zostać najlepszym strażnikiem w historii…

Tak oto zaczyna się najlepsza seria w Świecie Dysku. A główni bohaterowie ze straży to:
-młodszy funkcjonariusz Marchewa – krasnolud, który jest człowiekiem. Prosty, szczery chłopak, o mięśniach niczym stal, zdolny jednym ciosem powalić trolla.
-kapral Nobby Nobbs – „Pan Butem w Krocze, pan Sprawdzałem Tylko Drzwi i Same Się Otworzyły.” Oficjalnie człowiek, chociaż potrzebuje certyfikatu, żeby tego dowieść.
-sierżant Fred Colon – człowiek, który jest kwintesencją słowa „sierżant”. Jak to mówią „Za długi na Rysia za krótki na Ryszarda”.
- kapitan Samuel Vimes – dowódca straży. Lubi wypić, nie potrafi utrzymać języka za zębami. Straż to całe jego życie.

I oto cała straż nocna Ankh-Morpork. Na razie…
Oprócz tego mamy znanych z poprzednich części Patrycjusza  i Bibliotekarza (obecnie w postaci orangutana). Jest smok. Są tajne bractwa. Jest legenda o królu świniopasie. Są walki w tawernach. Jest miasto o tysiącu obliczach, przy którym Rio czy LA wydają się zwykłymi wioskami. Jest także Gardło Sobie Podrzynam Dibbler – sprzedawca absolutnie wszystkiego na co akurat jest popyt.

Świetne postaci Nobbiego i Colona, a także Dibblera. Taka ozdoba książek Pratchetta. Ciężko chyba znaleźć w literaturze bardziej komiczne postaci. Bardzo dobrze, że pojawiają się w następnych częściach.
Idealna ksiązka na rozpoczęcie przygody z Pratchettem.
Generalnie ciężko powstrzymać się od śmiechu. Można czytać wielokrotnie i nigdy się nie znudzi. Świetna. Jedyny powód dla którego nie daje dziesiątki, to ten, że zabrakłoby skali ocen dla następnych części z tej serii…

9/10

„Teraz biją w dzwony, ale już niedługo…już niedługo…nie będą bić w dzwony. Nieszczególny aforyzm, ale można nad nim popracować.”

„Jeśli cokolwiek przygnębiało go bardziej niż własny cynizm, to fakt, że często nie był aż tak cyniczny jak prawdziwy świat.”

„Oto Natura w skrócie. Zawsze oszukuje przy rozdawaniu.”

„Nie można ufać władcy, który pokłada nadzieję w tunelach, kryjówkach i przygotowanych trasach ucieczki. Istnieje duża szansa, że nie wkłada serca w swoją pracę.”

„-Chce pan żyć wiecznie?
- Nie wiem. Spytaj mnie jeszcze raz za pięćset lat.”

„Istnieją wyłącznie i niezmiennie jedynie źli ludzie, ale niektórzy stoją po przeciwnych stronach.”


„Prawo miejskie stwierdzało, że można w tym celu wykorzystywać jedynie skazanych przestępców, co jednak w niczym nie przeszkadzało, ponieważ większość religii odmowę ochotniczego zgłoszenia się na ofiarę uznawała za zbrodnię karaną śmiercią.”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz