czwartek, 1 sierpnia 2013

Najgorsze Są Świty...


Najgorsze są świty

Wiedzieć o tym boleśnie
Czuć to na pewno
Najgorsze są świty…
(SDM - Świadomość)

Najgorsze są przebudzenia. Kiedy jeszcze nie jestem w stanie odróżnić snu od jawy. Kiedy nie wiem, co dzieje się wokół. Kiedy w głowie niepodzielnie rządzi panika. I strach. A później zdaję sobie sprawę, że to był tylko sen. Ale strach jeszcze długo nie znika, ciężko jest dojść do siebie, zacząć nowy dzień.
Tak… najgorsze jest przebudzenie.

Ale dzisiaj nic mi się nie śniło. Pierwszy raz odkąd pamiętam. A jednak przebudzenie było gorsze niż zwykle…

Napiszę teraz swoją historię (usprawiedliwienie?) i pójdę się powiesić.

Moje noce zawsze były pełne snów. Zawsze realne, zostawiające ślad. Wszystko, co działo się w życiu miało odzwierciedlenie podczas snu. Książka, film, praca, kłótnia, impreza, nawet marzenia. Ale często powracał jeden motyw, jedno zdarzenie: nigdy, przenigdy nie mogłem zahamować... 
Zawsze wciskałem pedał w podłogę, krzyczałem, błagałem, ale samochód jechał dalej. I zawsze ktoś ginął pod kołami. A najgorsze były przebudzenia. Kiedy nie mogłem zrozumieć, nie mogłem uwierzyć i za wszelką cenę starałem się wrócić tam i wszystko naprawić. Albo przekonać się, że jakimś cudem wszystko skończyło się dobrze, że tak naprawdę nic się nie stało. A później starałem przekonać się, że to był tylko sen. Tylko sen…
Bałem się kiedy tylko we śnie pojawiał się samochód. Zawsze w końcu lądowałem za kierownicą i chociaż wciskałem ten przeklęty hamulec z całych sił, to nigdy nie mogłem się zatrzymać…
Jechałem w wyścigu, kiedy ktoś wbiegł na tor… Wycofywałem z parkingu, kiedy ktoś krzyknął żebym się zatrzymał… Zbliżałem się powoli do pasów chcąc przepuścić pieszych… I nigdy nie udało mi się zahamować… Zawsze samochód jechał dalej, a ja patrzyłem jak przed maską nikną twarze, słyszałem krzyki, wyobraźnia podsuwała obrazy miażdżonych kości… Zawsze panicznie naciskałem hamulec, zawsze nieskutecznie…
Kiedy te sny stały się bardziej natarczywe, próbowałem nie zasypiać. Ale ile można nie spać? Powieki wcześniej czy później opadały i to znów się działo…
Najgorsze były przebudzenia. Nawet kiedy nie pamiętałem co mi się śniło. Bałem się, że przypomnę sobie i znowu poczuję przerażenie…
Hamulce nigdy nie działały. Raz nawet wysiadłem z samochodu i próbowałem siłą go zatrzymać. Ale on toczył się dalej, a ja widziałem ciało miażdżone pod kołami…

Najgorsze są przebudzenia… Ale teraz oddałbym wszystko żeby sny powróciły. Żeby z całych sił naciskać na hamulec… Żeby budzić się przerażonym z powodu snu…

Noc. Niezbyt dobra widoczność. Jadę powoli. Widzę jak z pobocza wyłania się kształt i po chwili znika pod kołami mojego samochodu… Nie zareagowałem… Dlaczego? Dlaczego tym razem nie nacisnąłem na ten pierdolony hamulec…?

Tym razem to nie był sen.

 
malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz