środa, 10 lipca 2013

Blask Fantastyczny - Terry Pratchett


"Wyruszył zastanawiając się, jak przywołać cebulę.Wprawdzie na straganach zwykle widywał ją w wiankach, ale chyba w wiankach nie rosła. Może chłopi używają szkolonych psów albo śpiewają pieśni, żeby ją wywabić?"




Druga część z cyklu Świata Dysku. Rincewind i Dwukwiat muszą(?) uratować świat. Do akcji wkraczają także magowie, łowcy nagród oraz barbarzyńscy bohaterowie. Czekają nas ponowne odwiedziny w Ankh-Morpok. Dowiemy się także dokąd zmierza świat(na grzbiecie wielkiego żółwia).
Bardzo fajna kontynuacja Koloru Magii. Najjaśniejszym punktem jest wprowadzenie postaci Cohena Barbarzyńcy - legendarnego bohatera, który lata chwały ma już za sobą(o jakieś pół wieku).
Pratchett rozkręca się. Czyta się z wielką przyjemnością, "na raz". Przerwy tylko po to, żeby przestać się śmiać.


8/10

"-Teraz rozumiem. Przez mur do jasno oświetlonych tawern, żeby pić, śpiewać i recytować poezję.
- Prawie zgadłeś... Z wyjątkiem tych śpiewów i recytacji."

"Siedmiomilowe buty, jak już wspomniano, są w najlepszym razie dość kapryśną formą magii. Prorok zbyt późno sobie przypomniał, że najwyższej ostrożności wymaga metoda transportu, której efektywność - skoro już mowa o konkretach - opiera się na próbie ustawienia jednej stopy podróżnego o siedem mil od drugiej."

"Tymczasem bogowie byli równie zdziwieni jak magowie... Zresztą i tak zajmowała ich trwająca całe eony wojna z Lodowymi Gigantami, którzy nie chcieli im zwrócić pożyczonej kosiarki do trawy."

"Krótko mówiąc, był takim człowiekiem, który potrafi użyć słowa "personel" i nie żartować."


malynosorozec 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz