środa, 10 lipca 2013

Samozwaniec t.1 - Jacek Komuda




"Nikomu nic nie jest pisane. A choćby było, tedy my, wolni obywatele Rzeczypospolitej, powinniśmy owinąć kule, którymi wystrzelimy w łeb Fortuny, w papier, na którym spisano boskie wyroki"


Bardzo dobra książka. Dużo opisów, mniej akcji - czyli odwrotnie niż lubię. Ale barwność i dosadność przekonuje mnie do stylu pana Jacka. Wielka Rzeczpospolita, dumna, gwałtowna, brutalna, prawdziwa, ze wszystkimi zaletami i wadami pokazanymi bez sentymentu.

8/10

"I pił węgrzyna. Strasznie i na umór, jakby to opisał jakiś cudak z Francji albo Hiszpanii, czyli zwyczajnie - polską miarą"

"Z cnót kardynalnych polskich i ziemiańskich - szabli, mocnej głowy i rączego wierzchowca - ta ostatnia była równie ważna co dwie pozostałe. Co też, niestety, rodziło pytanie, cóż pozostanie z Rzeczypospolitej i Polaków wtedy, kiedy ich konie i szable przestaną bić wrogów na bitewnych polach? Chyba tylko picie i wspominanie dawnych zwycięstw..."

"Zważ, carze, że ci, którzy są prostolinijni, ale szczerzy, pozostają wierni do końca. A ci, którym łatwo przychodzi zginanie karków, mogą bić pokłony przed każdym. Dziś przed tobą, jutro - przed twoim największym wrogiem"

"Ale to już był szczegół, a stolnikowic, jako prawy Polak, nad wyraz gardził szczegółami"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz