sobota, 20 lipca 2013

malynosorozec - różne: Tak oto kończy się świat




Tak oto kończy się świat
Tak oto kończy się świat
Tak oto kończy się świat
Nie z hukiem, ale ze skowytem.*

Słońce świeci. Ptaki śpiewają. Z okien pobliskich bloków słychać głośną muzykę. Dzień jak każdy inny. No może niezupełnie..
Dziś pan Stefan nie mógł skorzystać ze swojego wysłużonego samochodu. Coś nawaliło, więc oddał go rano do mechanika. I teraz, po ciężkim dniu pracy, pan Stefan musi czekać na przystanku, aż autobus raczy się wreszcie pojawić…

Tak oto kończy się świat…

Dziwne, że właśnie teraz przypomniał sobie ten stary wiersz. Podobno napisany przez bardzo znanego amerykańskiego poetę. Pan Stefan przeczytał go bardzo dawno temu, w jakiejś książce o końcu świata. Dawno to było, oj dawno. Jeszcze za młodzieńczych lat. W ogóle dawno nie czytał pan Stefan żadnej książki, trzeba by nadrobić… To i wiele innych rzeczy nadrobić. Ale dlaczego właśnie teraz jego myśli podążają takim torem? Kiedy stoi w deszczu na tym pustym przystanku…
W tamtej książce była chyba wojna atomowa. Świat przykryła radioaktywna chmura. Ostatni ludzie gdzieś w Australii czekali na powolny koniec. Jak zagłada nuklearna, no to chyba z hukiem? Dla większości taka wojna kończy się szybko. Ale dla tych ostatnich żyjących, świat kończył się ze skowytem. A ciekawe jak to było z dinozaurami? Meteoryt? Wulkany? Epoka lodowcowa? Jak dla nich skończył się świat?
Pan Stefan myśli jak mógłby wyglądać koniec świata. Oprócz meteorytu, bomb, kosmitów, chorób, co jeszcze mogłoby go spowodować? Czy lepiej umrzeć szybko, nieświadomie? Czy też może walczyć, do końca licząc na cud?
A może jest tak jak na filmach? Cud już się zdarzył, ktoś uratował nas od zagłady? Może każdego dnia świat stoi na krawędzi i jacyś nieznani bohaterowie nie dopuszczają do najgorszego? Może nawet sami nie wiedzą, że swoimi czynami przyczyniają się do ocalenia świata?
Ludzkość ma bardzo silny instynkt przetrwania. Czy jeśli nie zniszczymy się sami, to coś da nam radę? Jak skończy się ten nasz świat?

Zamyślony pan Stefan patrzył na wyłaniający się zza zakrętu, pędzący z ogromną prędkością sportowy samochód. Nie zdążył zareagować, gdy zdał sobie sprawę, że kierowca stracił panowanie nad pojazdem…
Dla pana Stefana świat skończył się z hukiem…


*T.S. Eliot (przeczytane w: „Ostatni Brzeg” Nevil Shute)


malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz