środa, 17 lipca 2013

Kolebka - Arthur C. Clarke & Gentry Lee




 „…Czy znacie miłość i oceany, i góry, i muzykę? I tęsknotę, i samotność, i lęk przed śmiercią?...”

Rok 1993. Carol Dawson reporterka Miami Herald oficjalnie kręci na Florydzie reportaż o dziwnie zachowujących się wielorybach. Olbrzymy bez wyraźnej przyczyny wypływają na brzeg, inne krążą w kółko niedaleko wybrzeża. Kilka dni wcześniej Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych przeprowadzała na tym samym obszarze testy nowego rodzaju rakiety. Rakiety, która z niewyjaśnionych przyczyn zbacza z kursu i ginie w odmętach oceanu. I to jest prawdziwym tematem dla dociekliwej dziennikarki, która całkowicie poświęci następne kilka dni swojego życia aby dowiedzieć się co się naprawdę wydarzyło.

Przez kilka dni śledzimy losy Carol, a także oficerów marynarki starających się odnaleźć pocisk. Autorzy w retrospekcjach przedstawiają nam koleje życiowe głównych bohaterów. Poznajemy więc młodość między innymi Carol, admirała Wintersa – dowodzącego poszukiwaniami, a także Troya i Nicka – dwóch pracujących razem, całkowicie odmiennych ludzi których Carol wynajmuje do pomocy przy poszukiwaniach.

Spodziewałem się czegoś innego po tej książce. Autorzy zbyt dogłębnie przedstawiają nam bohaterów. W moim mniemaniu robi się przez to trochę nudno. Zbyt wiele przyziemnych problemów, zbyt wiele rozwlekanej przeszłości, a za mało tego z czego Clarke jest znany – czyli ledwo dających się ogarnąć rozumem, wizjonerskich pomysłów. Ale za to kiedy już dostajemy obraz obcych, zapiera on dech w piersiach. Między rozdziałami autorzy serwują nam niesamowitą wizję wysoko rozwiniętej cywilizacji…

Nie polecam dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z książkami Clarka. Za to tych, którzy z jego twórczością są już zaznajomieni, mimo dość niskiej oceny, jak najbardziej polecam.

6/10
                                                                                                                                
„W ostatecznym rozrachunku, zwłaszcza gdy absolutnie nic nie ma sensu, wszystko sprowadza się do kwestii zaufania.”

„… proces jest ważniejszy niż końcowy rezultat. Tego właśnie dowiaduje się człowiek marząc, planując czy też dążąc do celu i to jest istotne i wartościowe, a nie osiągnięcie samego celu.”

„Bez korzyści, jakie daje wysiłek zmierzający do doskonalenia się, bez dążenia do przezwyciężania własnych słabości, nie zajdzie w nas żadna zasadnicza zmiana. Nie staniemy się lepsi.”

malynosorozec

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz