środa, 10 lipca 2013

Piter - Szymun Wroczek


"Czarna nicość. Jeśli Bóg jest, to niech da im światło, a ja mogę i tak. Przeżyję ciemność, jeśli będę wiedział, ze oni będą mieli światło"

Książka dobra. Chociaż w kilku momentach autor tak jakby gubił się. Nie kończył należycie wątków, tak jakby przypadkowo zmieniał tempo. Za mało mroku metra, walki o przetrwanie.

Na plus historie, legendy, bajki, opowiadane przez ocalałych (nie tak dobre jednak jak u Ghlukhovskiego). Tak samo powierzchnia nie tak straszna jak w oryginale (chociaż psy Pawłowa - genialne). Nie wiem czy to wina autora czy polskiego wydawcy, ale momentami przy czytaniu nie można rozróżnić co jest myślą bohaterów, a co mówią na głos.
Bardzo dobre sny(wizje?) głównego bohatera. Dobrze przedstawione postaci. Silne, wyraziste. Szczególnie Sazon. Moim ulubieńcem jest Gładysz (chociaż nie odgrywa głównej roli), silny, mroczny, świadomy swojego zezwierzęcenia.
I na koniec: za dużo przerywników w postaci słowa "kurna". Trochę to razi. Albo powinno być mocne "kurwa", albo nic. To tyle.
7/10

"Co robisz, kiedy tracisz wszystko? Idziesz się utopić? Słabi tak właśnie robią. Silni tak właśnie robią. A tacy jak ty - ni to, ni sio, średniaki, zaczynają pić"

"Oczywiście nie dali im wiary. Patrząc na nieogolona mordę Gładysza, w ogóle trudno zachować wiarę w ludzkość"


malynosorozec 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz